HareM HareM
245
BLOG

Tenisowe MŚ bez Świątek?

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 10
Jeszcze niedawno nie do pomyślenia!

Trzeba to, niestety, jasno napisać. Bardzo dużo na to wskazuje.

Po dwóch bardzo dobrych, najlepszych w tym roku, występach w Toronto i Cincinnati, występach które dały realną nadzieję, że jednak zobaczymy Igę w podsumowujących sezon zawodach w Indian Wells, w Nowym Jorku Polka wróciła do tegorocznej normy. Wróciła, to znaczy odpadła na wczesnym (jak na to, do czego nas w poprzednich latach przyzwyczaiła) etapie rywalizacji. Może to mieć, z jej punktu widzenia, bardzo przykre konsekwencje. Otóż.

Do finałowego turnieju sezonu zwanego WTA Finals, a będącego de facto, choć nieoficjalnie, mistrzostwami świata kobiet w tym sporcie, kwalifikuje się, jak wszyscy kibice tenisa wiedzą, tylko osiem najlepszych tenisistek. No chyba, że któreś są kontuzjowane, to wtedy zastępują je, odpowiednio, zawodniczki z pozycji nr 9, 10 itd. W ostatnich latach, najbardziej z tego tytułu, że w turnieju, oprócz punktów, przyznawane są ogromne nagrody pieniężne, zgłoszenia kontuzji przed turniejem są znacznie rzadsze niż to bywało drzewiej, kiedy bonusy finansowe opiewały na dużo mniejsze sumy. I teraz.

Iga Świątek po turnieju w Nowym Jorku jest w klasyfikacji tego sezonu dopiero 10-ta. Do dziewiątej Ukrainki Kostiuk ma 277 pkt straty,, a do ósmej Czeszki Noskovej aż 650. To jednak nic. Wyprzedzenie tych dwóch rywalek nic Idze, w kontekście ewentualnej możliwości startu w Kalifornii, nie daje. No bo jak wyprzedzi Ukrainkę, to i tak będzie dopiero dziewiąta. Z Noskovą jest inna sprawa. Ona w tym roku wygrała turniej Wielkiego Szlema, Londyn konkretnie, a zwyciężczynie turniejów wielkoszlemowych mają na WTA Finals wstęp poza kolejnością. Będąc w rankingu na wszystko jedno której pozycji.

Dlatego, żeby startować w WTA Finals, tuż przed rozpoczęciem tego turnieju Polka musi być w rankingu WTA Race siódma. A to oznacza, że jeśli chce tam wystąpić, musi do tego czasu oprócz tej dwójki wyprzedzić jeszcze drugą Czeszkę, Muchovą. Dorobek tej ostatniej jest w tym momencie o 816 pkt większy od tegorocznych zdobyczy Polki.

Z tego co piszą, Iga ma startować w tym roku jeszcze w dwóch chińskich tysięcznikach. Czyli teoretycznie może zdobyć 2000 pkt, co powinno jej zapewnić start w tegorocznych finałach. Tyle że, po pierwsze i najważniejsze, Iga wygrała w tym sezonie, przez cały rok, jeden, słownie jeden, turniej. W jeszcze tylko dwóch zdołała zagrać w półfinale, za który otrzymuje się punktów 390. Po drugie i Muchova, i Kostiuk nie będą patrzeć jak Iga zdobywa punkty, tylko też będą chciały swoje konta punktowe powiększać. Ukrainka, na przykład, jest rozstawiona z jedynką w Guadalajarze, więc jej przewaga nad Igą najprawdopodobniej jeszcze przed Pekinem pokaźnie wzrośnie. Po trzecie WTA odejmuje na koniec sezonu punkty zawodniczkom, które nie zagrały w cyklu określonej liczby turniejów określonej rangi. Idze, zdaje się, podobnie jak miało to miejsce w zeszłym roku, to grozi. 

No więc reasumując. Żebyśmy zobaczyli NDN w listopadzie w Kalifornii, muszą być spełnione dwa warunki. Pierwszy. Samo musi grać bardzo dobrze i zajść w chińskich turniejach bardzo daleko, praktycznie to do finałów. Kostiuk i Muchova muszą grać w tym okresie słabo lub w ogóle. W wypadku Czeszki ta ostatnia możliwość nie jest wykluczona, bo podobno znów złapała kontuzję. Na ile poważną? Na tę chwilę chyba nikt nie wie. Może jej sztab.

Co jeśli te warunki nie zostaną spełnione? W sumie nic. Świątek już swoje w życiu zrobiła. Niech każdy polski sportowiec zrobi 20% tego co ona, to i tak zostanie okrzyknięty bohaterem.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Sport