HareM HareM
61
BLOG

Pogacar przerasta epokę

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 5
Za pięć lat to Mercxa będą nazywać drugim Pogacarem, a nie odwrotnie

Mniej więcej rok temu, przy okazji któregoś z Wielkich Tourów, kto wie czy nie TdF, sponiewierałem Słoweńca i jego dwóch największych rywali pisząc, że mają pozwolenie kolarskiej centrali na branie i dlatego biją wszystkich pozostałych na głowę.

Dziś myślę, że wypada tę tezę nieco zmodyfikować. W tej chwili uważam, że pozwolenie mają pewnie wszyscy (bo to niemożliwe, żeby kilkudziesięciu zawodników przez trzy tygodnie jechało ze średnią powyżej 40 na godzinę, a jak etap w miarę płaski to i ponad 50), a tylko kilku dokłada do tego wybitne umiejętności. Zarówno te otrzymane od natury jak i wypracowane przez siebie. 

Z tych kilku czy kilkunastu zdecydowanie wyróżnia się tytułowy bohater tego postu. To znaczy, jeżeli oni są od pozostałych wyżsi o głowę, to on od tych wyższych musi o kolejne dwie.

Śledziłem tegoroczną Wielką Pętlę, z małymi wyjątkami, praktycznie co dzień. Pogacar był po prostu NIE-MOŻ-LI-WY. Że wygrał 5 etapów? Cóż, zdarza się czasami. Ale on jeszcze na przynajmniej trzech spokojnie mógł wygrać, ale wolał pomagać koledze w odniesieniu zwycięstwa w wyścigu o białą koszulkę najlepszego młodzieżowca. Dlatego dwukrotnie zamiast zwycięstwa zajął drugie, a raz czwarte miejsce. Nie wiem też czy druga pozycja na czasówce nie wynikała czasem z tego, że chciał chłop trochę zdrowia oszczędzić i przy okazji zyskać sympatię drugiego w klasyfikacji Belga, któremu w górach odjeżdżał jak i kiedy chciał. Również pierwszy etap, jazda drużynowa na czas, gdzie jego zespół przegrał o kilka sekund z drużyną największego, jak się wtedy wydawało, rywala, mógł być lekką ściemą utwierdzającą Vingegaarda w tym, że będzie tym razem dla Słoweńca równorzędnym przeciwnikiem. Które to przekonanie zresztą bardzo szybko mu Pogacar z głowy wybił. Ale jeśli chciał go tą inauguracyjną przegraną z lekka uśpić, to mu się najwyraźniej udało. 

No i etap ostatni, wczorajszy. Etap, który Pogacar, summa summarum, na ostatniej prostej, niby sromotnie przegrał, ale na którym pokazał niesamowitą klasę. Co innego bowiem jest wygrywać, tak jak zwycięski wczoraj Holender, notabene wnuk wielkiego Francuza Poulidora, obijając się wcześniej przez cały trzeci tydzień TdF, przyjeżdżając na metę tak, żeby tylko nie przekroczyć limitu czasu, a co innego jechać tak jak jechał Słoweniec, będąc przez trzy tygodnie liderem wyścigu i przyjeżdżając codziennie na kreskę albo jako pierwszy albo w ścisłej czołówce. Zresztą. Jaka jest różnica między Pogacerem, a resztą czołówki, pokazał właśnie dobitnie ten wczorajszy, przegrany przezeń na koniec, ostatni etap. Na przedostatnim okrążeniu Słoweniec uciekał w towarzystwie późniejszego zwycięzcy oraz dwóch innych kolarzy, którzy w tym wyścigu na pewno się nie obijali. Wicelidera Evenepoela oraz zdobywcy zielonej koszulki Pedersena. Cała czwórka została przed ostatnim okrążeniem dogoniona, gdzie główna w tym zasługa zespołu Decathlonu ze swoim liderem, czwartym zawodnikiem całego wyścigu, Seixasem. Na to, by znów skutecznie uciekać na ostatnim kółku, siły mieli tylko Van der Poel oraz Pogacar. Evenepoel wymiękł zupełnie, Pedersen jechał niby w trzeciej grupie, ale już tylko jako pasażer. Nie pracował. Słoweniec z Holendrem pedałowali po równo. Na 300-400m przed metą Pogacar w końcu pokazał, że też jest człowiekiem i puścił korby. Nie dał rady. Wysiłek, który ponosił przez cały wyścig, dał o sobie wreszcie znać. Mający znacznie lepszy finisz Van der Poel, który już przecież parę klasyków w życiu wygrał (a ten etap miał przecież dużo cech typowego klasyku), ostatkiem sił do mety dojechał pierwszy, o metr przed doganiającą go grupą. Kto wie zresztą czy by tego finiszu nie przegrał, gdyby grupy nie przyprowadzał jego kolega z drużyny który, jak mi się wydawało, zwolnił i, doceniając ogromny wysiłek kolegi na etapie, pozwolił mu wygrać. Tak mi to wyglądało, choć palca se uciąć nie dam.

W każdym razie. Tegoroczny TdF, jeszcze raz podkreślę, został wygrany przez kolarza, który na dzień dzisiejszy przerasta resztę o jakie dwa-trzy piętra. W tym roku gdzie nie wystartuje, tam wygrywa. Przepraszam. Przegrał monument Paryż-Roubaix. Ale i to minimalnie (był drugi), choć to zupełnie nie jego klimaty i parafia, de facto, są. Mimo to też chce go mieć na rozkładzie. Rok temu drugi (za Van der Poelem), w tym drugi (za Van Aertem). Może za rok? Do trzech razy sztuka? 

Tymczasem najważniejszy wyścig na świecie, Tour de France, wygrał Słoweniec po raz piąty. Dobił do tych pod tym względem największych. Do Anquetila, do Merckxa, do Thibault i do Induraina. Od Armstronga ma dwa tytuły mniej. Ale Armstronga każą nie liczyć. No to nie liczę.

Oprócz tych pięciu zwycięstw Pogacar startował w Wielkiej Pętli jeszcze dwukrotnie. Starty odtrąbiono za nieudane bo w obu przypadkach… był drugi. To tak na odprężenie, żeby się można było, choć na chwilę, pośmiać.

Bo, między Bogiem a prawdą, jak się patrzy na kolarski peleton z polskiej perspektywy, to specjalnych powodów, ani do śmiechu, ani do radości, ni ma. Mieliśmy kiedyś kolarzy wspaniałych. Szkoda że, z powodów politycznych, nie dane im było rywalizować z najlepszymi zawodowcami. Kiedy to już było możliwe, na chwilę, a może nawet na dłużej, zaświeciło nam słońce. Szlak przecierali Piasecki z Langiem, a potem przyszedł TdF’93 Jaskuły. Potem znów była długa przerwa, ale doczekaliśmy się. Nade(j)szła era Kwiatkowskiego i Majki. Era wspaniała, obfitująca w duże sukcesy choć, odnoszę wrażenie, nie do końca doceniana. 

No to mamy, co mamy. Na dwustu zawodników jedzie dwóch Polaków, z tego jeden emeryt za zasługi. Drugi Polak przez 80% czasu robi za czerwoną latarnię wyścigu.

Niefajne. Tym bardziej jak sobie człowiek zda sprawę z tego, że w Polsce żyje jakieś 40, niech będzie 37, milionów ludzi, a w Słowenii dwa. A Pogacar, Roglic, Tratnik, Mohoric czy Mezgec, że do nich się ograniczę, reprezentują nie pierwszy, a drugi z tych krajów.

Zupa. Czarna. A my w niej.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Sport