Pierwszy mecz Lewandowskiego w nowym klubie
Na debiut Roberta Lewandowskiego w Major League Soccer czekały tysiące kibiców. Polski napastnik po raz pierwszy wystąpił w koszulce Chicago Fire w wyjazdowym meczu z Interem Miami. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 3:2. Lewandowski spędził na boisku około godziny, jednak nie zdołał wpisać się na listę strzelców ani znacząco wpłynąć na losy rywalizacji. Lewandowski za to przypatrywał się, jak bramkarz Interu Miami ma problem z przyjęciem piłki, która wpadła do siatki.
Po końcowym gwizdku 36-latek studził emocje i podkreślał, że jego adaptacja do nowego zespołu dopiero się rozpoczęła. – To był pierwszy mecz, więc spokojnie, wszystko po kolei – powiedział Lewandowski.
Lewandowski tłumaczył się po porażce
Kapitan reprezentacji Polski zaznaczył, że nie oczekuje natychmiastowych efektów po zaledwie kilku treningach z nową drużyną. – W piłce nożnej nic nie tworzy się z dnia na dzień czy z tygodnia na tydzień. Trochę tego czasu na pewno będzie potrzeba, żeby się wkomponować w zespół. Myślę, że każdy mecz da nam większe zrozumienie – ocenił.
Lewandowski dodał, że pierwszy występ był dla niego również testem pod względem przygotowania fizycznego. – Ja mogłem fizycznie sprawdzić to, co w ostatnim czasie trenowałem. To jeszcze nie czas, żeby u mnie przyszła świeżość. Sądzę, że w kolejnych dniach będzie dużo większa – przyznał.
Napastnik nie ukrywał także rozczarowania wynikiem. – Na pewno remis byłby dla nas bardziej pozytywny. Szkoda, że przegraliśmy ten mecz – stwierdził.
Trudne warunki w Miami. "Nie da się tego z niczym porównać"
Spotkanie rozegrano w wyjątkowo wymagających warunkach atmosferycznych. W Miami temperatura sięgała niemal 30 stopni Celsjusza, a wilgotność powietrza wynosiła około 71 procent. Zdaniem Lewandowskiego właśnie pogoda była jednym z czynników, który utrudniał grę obu zespołom.
– Wilgotność była tak duża, że nie da się tego z niczym porównać. W takich warunkach rzadko kiedy się gra. To daje się we znaki i wydaje mi się, że tego dnia mogło być to odczuwalne – wyjaśnił.
Polak zaznaczył również, że nie odczuwa dodatkowej presji związanej z przeprowadzką z Barcelony do MLS. – Ciężko, żebym odczuwał presję po paru treningach i oczekiwał od siebie czy kolegów z drużyny, żeby to wszystko funkcjonowało, jak trzeba. To w piłce nożnej praktycznie niemożliwe. Każdy mecz da mi dużo pozytywnych bodźców – podsumował.
Kolejną szansę na pierwszego gola w barwach Chicago Fire Robert Lewandowski będzie miał już w sobotę 25 lipca. Jego zespół zmierzy się na wyjeździe z New York City FC. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 19:30 czasu lokalnego, czyli 1:30 w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego.
Fot. Robert Lewandowski w Chicago Fire/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)