Perypetii Jerzego Targalskiego z dziennikarzami GW odsłona kolejna. Tym razem dotycząca artykułu Mikołaja Lizuta i wyjątkowo uroczego sformułowania, jakoby w-ce prezes Polskiego Radia miał chodzić jak Chaplin, ubierać się jak kloszard i zachowywać jak wariat.
Po bliższych oględzinach powoda sąd nie zgodził sie jednak z twierdzeniami Lizuta i nakazał dziś opublikowanie przeprosin za wspomniane słowa. Dodatkowo Lizut przeprosić musi za podanie w artykule nieprawdziwych informacji na temat rzekomych donosów Targalskiego na Nowaka-Jeziorańskiego.
Wspomniane wyżej przeprosiny mają ukazać się na łamach Gazety Wyborczej, a Mikołaj Lizut dodatkowo pokryć ma koszta procesowe powoda.
Wyrok jest nieprawomocny. Został wydany in absentia, ponieważ pozwany mimo dwukrotnego prawidłowego dostarczenia pozwu i wezwania na sprawę, pozwu nie odebrał i na sprawę się nie stawił. Jednak cały czas toczą się dalsze sprawy - które dotyczą słynnej serii artykułów o Jerzym Targalskim, które GW publikowała wiosną 2007 roku
Swoją drogą - Mikołaj Lizut dobrze chyba zrobił nie pojawiajac sie w sądzie, poniewaz cała sprawa była tak ewidentna że nawet największy znawca prawa nie mógłby wiele zdziałać, a wstyd by pozostał.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)