Rozważania biblijne
WOLNOŚĆ I PRAWDA
4 obserwujących
69 notek
8286 odsłon
73 odsłony

Roman

Wykop Skomentuj

 
Po opuszczeniu siedziska  parafialnego kościoła, przez kilka miesięcy byłem jakby sam, lecz samotności nigdy nie odczuwałem. Jako szczenię w Słowie Ojca non stop prześladowała mnie myśl, że jak najszybciej powinienem znaleźć jakiś kościół, który odpowiadałby obecnemu stanowi mojej świadomości. Przejrzałem nawet olsztyńskie kościoły w necie.  Są tam zamieszczone kazania poszczególnych pastorów. Stwierdziłem, że żaden z nich nie ma mi nic, ale to nic do powiedzenia, albowiem aby mógł istnieć legalnie jego kościół, ów pastor MUSI dostosować się do tak zwanej poprawności politycznej, czyli KŁAMAĆ, lub PRAWDĘ przemilczać.

Moje losy potoczyły się tak, że wkrótce znalazłem kościół domowy, oczywiście przez zupełny przypadek. Pewnego razu zadzwonił telefon i zaproszono mnie na spotkanie. Miło wspominam początki, widać było gołym okiem, że ludzie ci zostali przebudzeni. Jak się okazało, bez ingerencji innych ludzi. DUCH JOSZUA był tym, który wyrwał te osoby z ciemności.
Sielanka trwała bardzo krótko, póki na spotkaniu nie pojawił się Roman. Kiedy wszedł do chałupy, całe moje ciało przeszył tak zimny dreszcz, że aż mną wzdrygnęło. Nie rozumiałem tego wówczas, lecz doświadczenia które tam przeżyłem, oraz historia tego człowieka po moim odejściu z tego kościoła, stała się świadectwem jego nieuczciwości.


Jak dla mnie wykładnikiem posiadania w sobie programu JOSZUA, jest prawdomówność.  Joszua uniemożliwia nam świadome kłamanie. Możemy mijać się z prawdą jedynie wówczas, gdy jej nie znamy, a kłamstwo, które w nas zaszczepiono uznajemy jeszcze  w danej chwili za prawdę. Wszystko co  jest nieprawdą, Joszua usunie z nas bardzo szybko, jednakowoż czyni to bardzo delikatnie, abyśmy nie popadali co chwilę w panikę i przerażenie, bowiem wszystko czego nas nauczono, jest dokładną odwrotnością prawdy.


Ów Roman był tym, który wiecznie wywoływał spory i waśnie, i nie wynikało to z jakiegoś przypadku, a z jego natarczywości, i jak mniemam chęci dominacji nad pozostałymi osobami.  Zorientowałem się szybko, że ucieka się on do kłamstw, a swego jestestwa nie zawierzył Ojcu naszemu, bowiem ciągle był materialistą o lewackim światopoglądzie, który męczył wszystkich dookoła,  a najbardziej samego siebie. Był zazdrosny o wszystko. Na spotkaniach omawialiśmy  doświadczenie duchowe z danego tygodnia. Roman zamiast cieszyć się, że nasz Ojciec  tak  wspaniale okazuje nam swoją obecność, wiecznie był niezadowolony, wymyślając naprędce jakieś historie, ażeby sam także mógł  cokolwiek powiedzieć. Tylko moja ówczesna FAŁSZYWA tolerancja czy skromność, wynikająca na ten czas z resztek RELIGII we mnie zaszczepionych,  uchroniła tego człowieka przed wywaleniem go na zbity pysk , z domu, w którym wówczas gościłem.


Jak nietrudno się domyślić, wszystko rozpadło się w drobny mak, a Roman triumfował.  Po jakimś czasie spytałem  kogoś,  skąd w ich miejscowości wziął się ów Roman. Odpowiedź – pojawił się nagle nie wiadomo skąd. Prześledziłem wówczas jego media społecznościowe. Okazało się , że przybył z drugiego końca Polski, i zakupił starą chałupę . Znałem tę chałupę, bowiem w czasach swej młodości mieszkałem w tejże miejscowości. Stara poniemiecka , wilgotna i zapleśniała hacjenda. Zważywszy na to, że ów Roman przemieszczał się toyotą, co pokazuje że luksus i wygoda nie są mu obce, i jak najbardziej wie co jest very a co nie, nie mogłem wyjść z podziwu, że zdecydował się na zakup takiej rudery.


W między czasie w kościele tym pojawili się jacyś POLACY mieszkający w na stałe w Niemczech.  Sympatyczni ludzie z dwojgiem dzieci. Kiedy rozstałem się z tym kościołem, po jakichś kilkunastu miesiącach dowiedziałem się, że ów niemieccy Polacy powrócili do ojczyzny, myślę że ze względu na ów kościół,  i zamieszkali w domu który odsprzedał im kto? Zgadza się – brat Roman. Wcisnął tym ludziom tę spleśniałą ruderę, a po bracie Romanie ślad  nagle zaginął. Ów niemieccy Polacy kupili także jakiś sklep, żeby mogli jakkolwiek funkcjonować w nowych realiach.


Po kilku tygodniach dowiedziałem się, że niemieccy Polacy są już po rozwodzie, sklep upadł i całe ich życie legło w gruzach. Zostali goli i bosi, w spleśniałej poniemieckiej hacjendzie. Przyjechali do Polski fajnym autem, a teraz pani chodzi pieszo, a jej były mąż  zakupił  starą megankę z kilkaset zł, zwaną królową lawet. Komu zawdzięczają swój status? Oczywiście bratu ROMANOWI - KOŚCIOŁOWI, który nigdy nie rzuca mięsem, który w necie kreuje się na niezwykle kochającego  i uduchowionego chrześcijanina. 


Pamiętam jak ów Roman walczył ze mną na internetowych salonach. W mig zrobił ze mnie nawiedzonego jełopa, lecz w swej miłości braterskiej nigdy mnie nie potępiał, a wznosił za mnie modły do nie wiadomo kogo, ogłaszając na łączach, aby inni przyłączali się do zainicjowanej przez niego modlitwy, o moje uzdrowienie i nawrócenie. 
Może przyjdzie mi kiedyś spotkać  jeszcze  na swej ziemskiej drodze brata Romana . Co uczynię gdy spotkam tego OSZUSTA?

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale