Andrzej Poczobut zawstydził polską politykę?
Rozmowę rozpoczął wątek Andrzeja Poczobuta, który po uwolnieniu z białoruskiego więzienia odebrał Order Orła Białego. Uczestnicy podcastu zwracali uwagę, że dziennikarz nie dał się wciągnąć w polski spór partyjny i dziękował politykom różnych stron.
Adam Abramczyk ocenił, że Poczobut „zaskakuje” część opinii publicznej, bo nie podporządkowuje swojej postawy logice krajowej wojny politycznej.
Mariusz Kowalewski mówił z kolei, że dla niego zachowanie Poczobuta nie jest zaskoczeniem. – On jest tym, kim my byliśmy, zanim wszyscy zwariowaliśmy w tej bańce twitterowo-social mediowej – stwierdził Kowalewski.
Dziennikarz podkreślał, że Poczobut reprezentuje „starą szkołę dziennikarską”, w której news „nie ma barw politycznych”. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)
Obejrzyj całą rozmowę na YT:
Nowa konstytucja? Protasiewicz: obecna wymaga poprawy
Jednym z najważniejszych tematów była także zapowiedź prac nad nową konstytucją. Jacek Protasiewicz przypominał, że konstytucja z 1997 roku powstała w zupełnie innych realiach politycznych i geopolitycznych.
– Od momentu, w którym była przyjmowana, Polska weszła do NATO, weszła do Unii Europejskiej, wiele rzeczy się zmieniło. Technologia się zmieniła. To nie jest tak, że zmieniamy konstytucję co trzy miesiące – mówił były europoseł.
Abramczyk wskazywał natomiast, że największym problemem obecnego ustroju jest konflikt między rządem a prezydentem.
– Albo musimy zrobić system taki jak na Węgrzech, czyli prezydenta wybiera parlament, albo francuski, w którym prezydent wygrywa wybory i tworzy rząd – oceniał.
Komentatorzy zgodzili się jednak, że szanse na realną zmianę konstytucji zależą od układu sił po kolejnych wyborach.
Ostatnia rozmowa:
Zondacrypto i polityczna odpowiedzialność państwa
W podcaście wrócił również temat Zondacrypto. Protasiewicz oceniał, że sprawa może być poważna w wymiarze kryminalnym, ale niekoniecznie stanie się dużą aferą polityczną.
– Z tego nie ukręcisz politycznej afery, bo to dotyczy mikroskali – mówił.
Z inną perspektywą wystąpił Mariusz Kowalewski, który zwracał uwagę na słabość instytucji państwa.
– Tam nie potrzebowano żadnych Sherlocków Holmesów. ABW ma analityków, KNF ma ludzi, którzy powinni ostrzegać na czerwono – podkreślał.
Według Kowalewskiego problem polega na tym, że państwo nie zareagowało wystarczająco wcześnie, mimo że ryzyka miały być widoczne w dokumentach spółki.
pr
Zdjęcie ilustracyjne



Komentarze
Pokaż komentarze (4)