Jakoś nie wierzę w skuteczność paktów z Turcją. Ani Erdogan nie jest w pełni wiarygodnym partnerem, ani nie powiedziałbym, że w pełni panuje nad sytuacją, choćby np. we wschodniej Turcji. Ambicje pod Himalaje, a tak w sumie „cienki bolek”, gdy tylko oberwał po nosie od Putlera. Zupełnie jak z tym Kaczyńskim. Zresztą Turcja to tylko część tej imigracji. Pozostałe strumyki (np. z Libii) będą sobie cieknąć dalej.
Musimy się chyba przyzwyczaić do tego, że przez Europę będzie się przewalała ta muzułmańska nawała. Dlaczego? Jak nie wojna, czy zamieszki to susza, a jak nie susza to głód, jak nie głód to powódź albo wszystkie inne kataklizmy. A skoro (wbrew temu co proponowałem) Europa nie zatapia tych pontonów to będzie musiała wchłaniać pasażerów tych pontonów. A to zmienia Europę. Systematycznie i chyba nieodwracalnie. Przy tej ilości te kilka tysięcy, które przypadają na Polskę to i tak pikuś. Nie ma możliwości by takie ilości imigrantów zasymilować. Żaden kraj Europejski sobie z tym nie poradzi.
A najbardziej mnie wnerwia samobójcza propaganda libero-lewactwa, jak to imigranci ubogacają społeczeństwa, jak to imigranci będą na nas pracowali. Kuźwa strasznie będzie im się chciało pracować…
I pomyśleć, że JEDYNĄ partią w Polsce, która próbuje (raczej niezbyt skutecznie) zatrzymać ten proces jest ten DURNY PiS.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)