W ostatnich dniach Richard rozpływał i rozmarzał się w mediach o tym, jak to Waszczykowski swoim wystąpieniem rozpoczął nowy etap w polskich dziejach, jak to Polska wstała z kolan i zaczęła wreszcie prowadzić politykę suwerenną, niezależną i narodową.
Nasuwa się tu naturalne pytanie: no i?!
Obserwowałem rządy SLD, PiSu, potem PO, a teraz znów PiSu i widzę, że wszystkie te rządy nie były w stanie prowadzić skutecznej polityki w stosunku do Rosji i Niemiec. W czasach rządów SLD myślałem, że to kwestia zbytniego lizusostwa i przesadnie demonstrowanej proamerykańskości. W czasach PiSu myślałem, że to kwestia arogancji i braku umiejętności komunikacji. Z perspektywy 8 lat nieco rozczarowała mnie jednak również polityka zagraniczna PO. Mimo pewnego „awansu” w UE z poparciem Niemiec trudno powiedzieć byśmy załatwili w stosunkach bilateralnych z Niemcami jakąkolwiek ważną sprawę. Mimo początkowego ocieplenia gospodarczego i politycznego z Rosją w latach 2008-12 wiemy, że później było już tylko gorzej.
Po wystąpieniu Waszczykowskiego wiemy już, że obecnie będzie dużo gadania, prężenia, nadymania, ale żadnej skuteczności bym nie oczekiwał. Może po prostu musimy zaakceptować fakt, że nie jesteśmy w stanie poprowadzić skutecznej polityki wobec Rosji i Niemiec?
Komentarze
Pokaż komentarze (10)