Wbrew temu do czego usiłują mnie skłonić, od kilku już lat, hordy PiSowskich trolli i hejterów nie nienawidzę zwolenników PiSu. Mogę im współczuć, mogę nie rozumieć, czasem mnie śmieszą, czasem żenują, ale nie mam (póki co) powodów by ich nienawidzić. Niestety nie potrafię im pomóc. Muszą sami żyć ze swoimi, niepojętymi dla mnie poglądami.
Co czuję zatem do zwolenników PiSu? Są mi OBCY. Stąd czasem wysyłam ich do ich mateczników, Lublina, Białegostoku czy Rzeszowa (a propos, bardzo lubię te miasta), żeby się poczuli lepiej, razem ze swoimi. Bo czasem mi się wydaje, że niektórzy przez pomyłkę zbłądzili do Warszawy, Poznania czy Wrocławia. I cierpią jakiś dysonans, jakiś syndrom oblężenia, tworzy się w nich jakaś mentalność Zbaraża czy okopów św. Trójcy.
Natomiast z ciekawością czytam notki zwolenników PiSu. Odkrywam dziwny świat. Rzadko umocowany w jakichś faktach, niemniej fascynujący, bo przecież ktoś musiał te dziwy wymyśleć.
No i tu muszę zmartwić hordy PiSowskich trolli i hejterów – nigdzie się nie wybieram. I przypominam:
-komentuję blogi, a nie blogerów czy komentatorów
-to JA SOBIE WYBIERAM ROZMÓWCÓW, trolle sobie ze mną nie pogadają
Komentarze
Pokaż komentarze (42)