Z zasady nie wypowiadam się na temat aborcji. Jestem katolikiem, ale jako, że uważam się za liberała nie leżą mi dyskusje etyczno-moralne. Naukę KK przyjmuję do wiadomości i z nią nie dyskutuję, bo nie ma po co.
W tym momencie interesuje mnie ten temat tylko od strony politycznej. Naruszanie „kompromisu politycznego” wokół ustawy z 1993 jest dla PiSu niebezpieczne i PiS to wie. Stąd wiele działań mających zdjąć odpowiedzialność z PiSu za naruszenie tego kompromisu. Po pierwsze nie ma być to projekt rządowy. Nie ma być to nawet projekt poselski sygnowany przez posłów PiSu. Ma być to projekt społeczny przygotowany przez organizacje antyaborcyjne. Po drugie Kaczyński już ogłosił, że nie będzie dyscypliny klubowej i że każdy PiSowiec będzie głosował zgodnie z własnym sumieniem (o ile PiSowiec ma prawo do posiadania czegoś takiego jak sumienie, warto wspomnieć przypadek posła Piotrowicza).
W teorii wygląda to dobrze. Jeżeli jednak ustawa przejdzie to będzie to oznaczało, że PiSowska większość sejmowa ją uchwaliła, PiSowska przytłaczająca większość senacka projekt poparła, a Prezydent Wszystkich PiSowców projekt podpisał. Tak to będą wiedzieli Polacy. Czy to problem? Moim zdaniem za to wszystko przyjdzie PiSowi zapłacić w najbliższych wyborach parlamentarnych, w czasie których jednym z głównych tematów wyborczych stanie się odkręcanie PiSowskiej ustawy antyaborcyjnej. Środowiska centrowe pójdą do wyborów z hasłem przywrócenia kompromisu z 1993 roku, a środowiska lewicowe z hasłem pełnej legalizacji aborcji. Nie spodziewałbym się, że PiS te wybory wygra.
Co zatem byłoby najkorzystniejsze dla PiSu? Uwalenie ustawy już w sejmie. Wtedy PiS będzie mógł twierdzić: chcieliśmy dobrze, ale nie wyszło bo nie było pełnego poparcia w sejmie. Tyle, że PiS ma większość w sejmie i brak przyjęcia ustawy będzie świadczył, że narodowo-katoliccy posłowie PiSu odwrócili się od nauki KK (zgroza!). Każdy PiSowiec, który się wstrzyma lub będzie przeciw automatycznie znajdzie się na czarnej liście Ojca Protektora i wszystkich katolickich instytucji.
Komentarze
Pokaż komentarze (14)