Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande chcą się spotkać w Mińsku z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i szefem państwa ukraińskiego Petrem Poroszenką - podał w niedzielę dziennik "Stuttgarter Zeitung”. "Zabiegamy o rychłe ponowne zwołanie szczytu w Mińsku" - cytuje gazeta anonimowe źródło w rządzie w Berlinie. Celem spotkania na szczycie ma być ożywienie procesu pokojowego we wschodniej Ukrainie. Rzeczniczka MSZ potwierdziła planowane spotkanie "na wysokim szczeblu", nie podała jednak terminu. W zeszłym tygodniu w stolicy Białorusi prowadzone były rozmowy przygotowawcze. Jak twierdzi gazeta, podczas tego spotkania nastąpił "postęp w konkretyzacji kolejnych kroków w kierunku realizacji porozumienia z Mińska". W "idealnym przypadku" do szczytu w formacie normandzkim mogłoby dojść jeszcze przed szczytem NATO w Warszawie 8 i 9 lipca, co pozwoliłoby na obniżenie napięć - czytamy w materiale.
Obawiam się, że obecnym celem Niemców i Francuzów jest znalezienie pretekstu do zniesienia sankcji wobec Rosji. W czyim interesie jest spotkanie w Mińsku? Z pewnością nie w interesie Ukrainy. Ukraina w tym formacie nie jest w stanie nic więcej wywalczyć. A może stracić, bo w Mińsku wszyscy będą przeciw niej. Wszyscy będą na Poroszenkę naciskać oczekując dalszych ustępstw. Moskwa, Paryż i Berlin chcą zniesienia sankcji, a obarczenie Kijowa winą za „brak postępu w negocjacjach” czyli, tak naprawdę, za brak ustępstw wobec Moskwy może stać się wygodnym pretekstem do wzajemnego zniesienia sankcji pomiędzy Niemcami, Francją i Rosją. Nie łudźmy się, że pomiędzy UE i Rosją. Rosja wcale nie zamierza znosić embarga na polskie towary. Znajdzie tysiące powodów „fitosanitarnych” żeby tego nie zrobić.
Nie będę tu kontynuował dywagacji dlaczego „nie warto znosić sankcji (bo to się nie opłaca)” i dlaczego „Niemcom i Francji nie warto wchodzić w jakiekolwiek biznesy z Rosją (bo to się nie opłaca)”, bo temat ten już wielokrotnie omawiałem i nie ma po co do tego wracać.
Wypada tylko mieć nadzieję, że Ukraina będzie twardym zawodnikiem i twardym negocjatorem co jest w interesie Polski. Swoją drogą wypada ubolewać, że Polska nie ma obecnie pomysłu na "front wschodni", a MSZ zajmuje się pierdołami.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)