Ziobro nie ma dobrej opinii jako prawnik. Przez niektórych był już określany jako „zero, a nie prawnik”. Więc na jego znajomości prawa nie będę polegał. I teraz ten Ziobro stwierdza „Jako prokurator generalny mogę powiedzieć tyle: jeśli nadal będzie trwała nagonka na prokuratorów, którzy prowadzą tę sprawę, to skorzystam ze swoich uprawnień i ujawnię istotne części materiału dowodowego”.
Zastanawiam się, czy to nie łamie prawa do sprawiedliwego procesu i zasady domniemania niewinności? Jakie szanse ma później przed sądem człowiek, który przed procesem jest skazywany w „procesie publicznym” polegającym na linczowaniu człowieka przed mediami na podstawie dowodów niezweryfikowanych w przewodzie sądowym, do których tak naprawdę nie ma jak się odnieść?
PS Był taki film Sydneya Pollacka „Bez złych intencji” z Paulem Newmanem i Sally Field, w którym prokurator, żeby nacisnąć na podejrzewanego przez siebie człowieka robi przeciek do prasy na temat swoich podejrzeń o współpracy tego człowieka z mafią. Gdy sprawa wychodzi na jaw prokurator traci pracę. Zdaję sobie sprawę, że prawne realia USA mają się nijak do Polski, ale zasada równości stron chyba wciąż w sądzie obowiązuje?
Komentarze
Pokaż komentarze (118)