6 marca
Odpowiedzią na to coraz częściej stawiane pytanie jest felieton prof., Jana Widackiego w najnowszym „Przeglądzie”. Poniżej fragment tekstu: „próbując prześledzić, skąd się biorą coraz częściej powoływani w poważnych procesach biegli od „psychologii śledczej”, której na żadnej publicznej uczelni w Polsce nikt nie wykłada ani nie prowadzi z jej zakresu badań (a swoją drogą szkoda, że tak jest), dokonałem ciekawego odkrycia. Znalazłem małą prywatną uczelnię, która psychologów (w tym śledczych) kształci, w większości online oczywiście, w kilku ośrodkach rozrzuconych po całej Polsce. Kształci i nadaje tytuły magistra! Wedle tego, co uczelnia podaje na swojej stronie internetowej, zatrudnia na stałe tylko jednego psychologa, specjalistę od opieki nad osobami cierpiącymi na skoliozę.
Coś w tym jest. Nauka polska cierpi na swoistą skoliozę. Całej sprawie smaczku dodaje to, że rektorem jest profesor swego czasu karany za plagiat i przywłaszczenie honorarium. Nie wiem, ilu wykształconych online psychologów absolwentów tej uczelni lub jednej z jej licznych filii już udziela pomocy psychologicznej, a ilu ich jeszcze ta uczelnia wyprodukuje w przyszłości. (…)
Ale najgorsze jest coś jeszcze innego. Wszystko to dzieje się za akceptacją Polskiej Komisji Akredytacyjnej oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ktoś na uruchomienie tych kierunków pozwolił, ktoś zaakceptował ich programy, ktoś toleruje ich funkcjonowanie. Słynna „PAKA” kontroluje na dobrą sprawę jedynie wykreowaną przez władze uczelni specjalnie dla niej papierową rzeczywistość. Ministerstwo, które nawet gdyby chciało, nie jest w stanie skontrolować ponad 200 prywatnych uczelni… Wreszcie ustawa megalomańsko nazwana „Konstytucją dla nauki”! Przed jej wejściem w życie do utworzenia kierunku studiów trzeba było się wykazać posiadaniem tzw. minimum kadrowego, czyli określonej liczby profesorów lub doktorów habilitowanych. Dziś nie ma minimum kadrowego. Zupełnie legalnie, zgodnie z prawem można otworzyć dowolny kierunek studiów, praktycznie w ogóle nie mając stałej kadry, tylko kilka osób gotowych wykładać online z dowolnego zakątka Polski, a choćby i zza oceanu. Gotowych, niekoniecznie wykładających”.
Paweł Dybicz



Komentarze
Pokaż komentarze (1)