Prawdziwa tajemnica jest jasna jak ów poranek, pisze Claudio Magris.
„Na dworze słychać nawoływania: Wchodźcie, wchodźcie do Chat Noir ! Desnos nie przestaje widzieć, czego ja nie widzę, co widzę tylko wtedy, jak mi się pokazuje”. Pewna dama podarowała „Centrali Surrealistycznej” jedną ze swych zdumiewających jasnoniebieskich rękawiczek, co wśród zebranych wzbudziło dziwny niepokój i obawę przed przyjęciem daru. Wtajemniczeni zwali ten czas„okresem snów”, przekazał Andre Breton.
Jesienią roku 1916 niespodziewanie objawiła się choroba, którą spośród jakże licznych w tej epoce przerażających chorób, trzeba uznać za najbardziej przerażającą i genialną. Co trzeci z dotkniętych encephalitis lethargica, epidemiczną śpiączką, umierał w głębokiej comie, ostrej śpiączce uniemożliwiającej wybudzenie, lub też na odwrót, w stanie niemożliwej do uśmierzenia bezsenności, ci zaś, którym dane było się przebudzić, żyli odtąd w świecie odległym od zwykłych wyobrażeń.
Stare statystyki nie zdadzą się na nic, zasięg epidemii nie będzie znany. Wiele wypadków diagnozowano niepewnie; „tyfus, cholera, albo azjatycka grypa”, do końca nie wiadomo czym właściwie były olbrzymie epidemie w ogarniętej wojną domową Rosji. Tyfus jeszcze dziesiątki lat później bywał mylony z zapaleniami mózgu, tak naprawdę nie wiadomo, na co umarła kochanka Lenina, Inessa Armand.
Szukajmy w latach pandemii dziwacznego snu, skrywanej tajemnicy, może ciągnącej się tygodniami grypy albo długich dni dręczącej bezsenności, nagłego szaleństwa; i choć retrospektywne diagnozy zawsze będą niepewne, to gorączkowa śpiączka, po której najpierw eksploduje wyobraźnia, a wiele lat później rozwija się samobójcza depresja, katatonia, senność lub bezsenność, parkinsonizm i znana grupa innych objawów, niekiedy krańcowo różnych, lecz zawsze pewnych jak osnowa skryta w tkaninie, nie odpowiada żadnej innej chorobie pozaencephalitis lethargica.
Najsłynniejszy zapis Przebudzenia brzmi: „Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego ranka z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka”.
Nie ma już porannych chwil nieśpiesznego przebudzenia, poznawania odcienia światła w szczelinie między okiennicami. Kilka znanych każdemu obrazów, wytarta srebrna moneta w szufladzie, notatki ze szkolnej biblioteki: nazwiska kolejnych znerwicowanych eks-żołnierzy. Remarque mówi: „Wszyscy z nas byli i nadal są niespokojni, bez celu, na zmianę to podnieceni, to zobojętniali i głęboko nieszczęśliwi.” Nie ma już porannej ciekawości, co powie blask w oknie.
Po Przebudzeniu jest ból. Obce ciało w mózgu. Włosek. Drobina piasku. Linie w szkolnym zeszycie mogły być czymś przerażającym, w niemożliwy do zrozumienia sposób pogrążały się w nieeuklidesowej przestrzeni: „Jego Psychiczna Nieeulidesowość Gyubal Wahazar nie znosił w tym stanie zdrowia żadnych wspomnień”, pisze Witkacy.
"Ludzie spadają z rusztowań do maszyn, jak pijani - pisał radca Robotniczej Ubezpieczalni Franz Kafka po inspekcji jednej z podlegających mu fabryk- Belki się przewracają, drabiny wysuwają z umocowań. Co się wyciągnie na górę, to zaraz spada ludziom pod nogi. Człowieka aż głowa boli patrząc na te dziewczyny z porcelanek (fabryki porcelany) które stale spadają ze schodów z naręczami naczyń".
Jego szuflada w służbowym gabinecie pełna była zarysowanych arkuszy papieru. „(...) spojrzałem z ukosa na papier - wpomina Gustav Janouch - Był pokryty osobliwymi, małymi, podkreślającymi tylko abstrakcyjnie ruch szkicami ludzików biegnących, fechtujących się, pełzających po ziemi i klęczących”.
Kafka swoje rysunki zwał „bazgraniną”. Niewiele ich się dochowało, ukrywał je metodycznie i niszczył. „Moje figury nie mają należytych proporcji przestrzennych. Nie mają własnego horyzontu. Perspektywa figur, których zarys usiłuję uchwycić, znajduje się przed papierem, na drugim, nie zatemperowanym końcu ołówka we mnie!”
Lata dwudzieste to czas gorączkującej wyobraźni. Mimowolne, trwające sekundy sny na jawie, szalejące intensywnymi marzeniami. Manie, popędy, żądze, obsesje, dziwaczne ruchy, nerwowe tiki, pamiętniki i wspomnienia są ich pełne. Erotomania i sadomasochistyczne pragnienia, tak jakby nagle pojawiły się tysiące seryjnych morderców. Porażająca depresja przerywana okresami chorobliwej aktywności, albo coś zupełnie innego, spokojne posłuszeństwo niewolnika, dodać trzeba jeszcze tysiąc innych schorzeń i dolegliwości, a także - niezwykłych talentów, które teraz wywoływał jeden czynnik. Szybko też powstawały fundamentalne monografie, w których autorzy opisywali setki przypadków, dziesiątki objawów, przerażający i groteskowy świat chorych. Talenty ? Genialni matematycy, fizycy, szachiści, aktorzy, poeci, pisarze, malarze.
„Imię tej choroby: Wyobraźnia. – pisze Eugeniusz Zamiatin- To robak, który wyżera czarne zmarszczki na czole. To gorączka, która pędzi was coraz dalej – chociażby owo dalej zaczynało się tam, gdzie kończy się szczęście. To ostatnia barykada na drodze do szczęścia. Cieszcie się: już wysadzono ją w powietrze."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zapalenie_m%C3%B3zgu_von_Economo




Komentarze
Pokaż komentarze