Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek
77
BLOG

Zwiększanie podatków zacząć od Żakowskiego.

Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek Polityka Obserwuj notkę 12

 

W poniedziałki kupuję Gazetę Wyborczą –nie dla sportu, ale dla ogłoszeń. Jak kupiłem to przeczytałem, a co mi tam – uważam że jestem uodporniony na indoktrynację.  Gazeta z 29 czerwca wprawiła mnie w osłupienie tekstem Jacka Żakowskiego, który zabrał głos w sprawach budżetu, podatków. pod ciekawym tytułem „Niezwiększanie to ściemnianie”.

tu sobie to wiekopomne dziełko felietonistyki przeczytać – ostrzegam tylko dla ludzi o silnych nerwach.

http://wyborcza.pl/1,88146,6766955,Niezwiekszanie_to_sciemnianie.html

Jacek Żakowski przechodzi do porządku dziennego że wpływy do budżetu będą mniejsze od zaplanowanych. Ba nie interesuje go to za ten stan jest odpowiedzialny. Wie kto za to zapłaci: szarak podatnik. No jeżeli dochody są mniejsze to należy podnieść podatki. Oszczędności na budżecie, zdaniem tego publicysty,  nie ma gdzie szukać.

No to ja może  podpowiem  kilka sposobów na ich szukanie:

Instytut Sztuki Filmowej czerpie całymi garściami z budżetu – zlikwidować to monstrum i już jest kasa. Organizacja  europejskiej imprezy w piłkę kopaną to też są kolosalne sumy pieniędzy. Przerosty w administracji. Dla przykładu  likwidacja Ministerstwa Kultury i sztuki, redukcja 90% etatów, a niezbędne zadania dotyczące dziedzictwa narodowego można włączyć do MSWiA. Takie działania  mogą przynieść miliardowe oszczędności. Tak samo można zrobić z Ministerstwem Ochrony Środowiska, Rzecznikiem Praw Dziecka, kobiet, Konsumenta  ect, ect. To są synekury na których rozsiadają się krewni i znajomi królika. Do tego można dodać różne fundusze pomocowe czerpiące z kieszeni podatnika pełnymi garściami.

Szanowny pan redaktor pisze że szybkie oszczędności to zmniejszenie emerytur. Ja bym to nazwał kradzieżą, nie oszczędnościami.

 

Zauważa dramatycznie że na kierowcach już oszczędzać się nie da – No pewnie, że się nie da.  W ubiegłym roku z  kierowców pod różnymi postaciami ściągnięto 50 mld zł. Ile trafiło z tego na drogi?

 

Wprowadza pan Jacek Żakowski dziwne pojęcie efekt mnożnikowy. Każda zaoszczędzona złotówka przez budżet oznacza zmniejszenie o kilka złotych popytu wewnętrznego. Ja nie jestem taki mądry, nie robiłem wywiadów ze światowej sławy ekonomiami i nie wiem co to jest ten efekt. Według pana Żakowskiego jeżeli z moich podatków wydanie zostanie 1000 zł na produkcję filmową jakiegoś gniota np. Enduro Boys to z tego tytułu w sklepach RTV zwiększy się sprzedaż telewizorów. Ciekawe. To ja proponuję: całą kasa w ręce Wajdy, będzie jeszcze lepiej.

Ja mam propozycję dla pana Jacka Żakowskiego. Skoro on jest takim zwolennikiem dociśnięcia śruby podatkowej to niech zacnie od siebie i swoich kolegów publicystów. Panowie maja 50% koszty uzyskania przychodów, zwykły obywatel nie ma takich przywilejów. W efekcie tak dużej ulgi podatki twórców są prawie o połowę niższe niż innych.

Marek Belka chciał to wyrównać i wszystkim dać równo po 20% co jakoś nie spotkało się z wielkim aplauzem dziennikarzy. Niech pan Jacek Żakowski zaangażuje się w propagowanie listu otwartego do Ministerstwa Finansów żądającego wręcz likwidacji 50% kosztów uzyskania przychodów. Jestem ciekaw jakby się jego koledzy zachowali. Bo judzić do skubania szaraków to potrafi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka