To co się dzieje dookoła bestialskiego mordu wykonanego na Krzysztofie Olewniku to jest zamierzone działanie. Dziennikarze lepiej niż szeptana propaganda uświadamiają społeczeństwu, że lepiej się nie stawiać. Roman Kluska zachował życie i majątek – ale z prowadzenia biznesu musiał zrezygnować. Dla bardziej opornych nie chcących dzielić się swoją pomysłowością i przedsiębiorczością nasyłano urzędy skarbowe, przeważnie skutecznie. Krzysztofa Olewnika zamordowano aby najtwardsi zmiękli.
Który z biznesmenów dzisiaj odmówi delikatnym sugestiom w eleganckim otoczeniu aby przez jego firmę „zalegalizować” trochę materiałów nie mających odpowiednich certyfikatów? Moim zdaniem po szczegółowych relacjach ze sprawy Olewnika chyba nikt.
Na początku zapewne chciano sprawę uciszyć – ale rodzina zamordowanego nie dawała za wygraną. Wtedy zapewne zapadła decyzja, że pokażemy wszystkim iż naiwniaki nic nie osiągną, co najwyżej stracą jeszcze więcej kasy. Powiesiło się dwóch porywaczy, strażnik który pilnował jednego z nich. Ciężko doświadczonego ojca chciano oskarżyć o naruszenie nietykalności cielesnej prokuratora. Ukazuje się besilność państwa.
Pokazowo podsyca się zainteresowanie sprawą, spychając jednocześnie śledztwo na boczne tory – np. po przez kradzież laptopów.
Dla większości będzie ta sytuacja wystarczającym ostrzeżeniem, że nic się nie wskóra. Spiskowa teoria dziejów? Być może. Od kilku lat ministrowie sprawiedliwości przykładają to tego najwyższą wagę – a efektów nie widać. No może po kilkoma samobójstwami.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)