Siatkarze byli rozrywani po zdobyciu medalu na mistrzostwach Europy. Wywiady, ciepłe przyjęcie. Premier prezydentem wyrywają sobie na wyścigi medalistów. Obiad, śniadanie, medale. Siatkarze nie mają czasu i odpuszczają wizytę u prezydenta ku uciesze części elektoratu związanego z PO.
Biednymi siatkarkami nie miał się kto zająć, ani prezydent nie zaprosił na paluszki, ani premier choćby na kawę . Złośliwi mówią że ministra Drzewieckiego odstrzeliło otoczenie prezydenta – za aferę z kolacją dla siatkarzy. Ale to są pewnie wstrętni szydercy.
Czy to nie jest groteskowe? O skonsumowanie sukcesu siatkarzy biły się dwa ośrodki władzy. Gdy premier zajęty swoimi kłopotami nie zwrócił uwagi na siatkarki, prezydent też je olał.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)