Pan Krzysztof Kłopotowski na swoim blogu ocenia Janusza Palikota jako artystę typu performance, który obniża jakość życia politycznego w naszym kraju. Ja się zastanawiam czy artystyczna dusza jest domeną wyłącznie pana Palikota.
Jak słusznie zauważył Stanisław Michalkiewicz nasz parlament (czytaj nasi politycy) zajmują się tylko i wyłącznie zatwierdzaniem tego co wymyśli Bruksela.
Aby uzasadnić pobieranie wysokich apanaży udają polityków, czyli zajmują się grą aktorską (którą to pan Kłopotowksi powinien rozpoznać, a nie ograniczać się tylko i wyłącznie do pana Palikota)
Jedni politycy grają zatroskanych losem kraju niczym w greckiej tragedii np poseł Gowin, inni odgrywają komedię, czy farsę jak np poseł Palikot. Jak dobrze poszperać to jest i rola komisarza np. poseł Wasserman. Ja osobiście dopatruję się roli nieprzekupnego Agenta FBI (Kamiński) i nie dającego się złapać mu gangstera - Chlebowski. Komu została przypisana rola ojca chrzestnego, aż strach napisać. Są też i kabareciarze np. poseł Kalisz , czy Cymański. No i owczywiście jest i różowa seria której główną aktorką jest Joanna Senyszyn. Jak w porządnym teatrze są i posłowie statyści aby gwiazdy mogły na ich tle błyszczeć. Najmniej jest posłów dobrze grających rolę polityków.
Dla mnie różnic pomiędzy posłem Gowinem, a Palikotem nie ma w zasadzie żadnych - to tylko scenariusz. Otwarte pytanie zostaje czy jeden może zagrać rolę drugiego. Czy poseł Gowin może latać z atrapą męskiego narządu, a Poseł Palikot zatroskać się nad sprawami hierarchii kościelnej, to jest według mnie tylko kwestia odpowiedniego reżysera i listy płac.
Mnie interesuje to co jest niewidoczne:- kto jest reżyserem, a kto pisze scenariusz w tym spektaklu, i jak jest rola suflera duża czy mała?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)