Solidarność i powaga Polaków w obliczu tragedii jaka dotkęła Polskę 10 kwietnia 2010 roku musiała niewątpliwie zaskoczyć speców od inżynierii dusz. Jaka to była skala pokazał film Solidarni 2010? Zdezorientowanie wysokich oficerów MInisterstwa Prawdy takich Monika Olejnik było duże. Ludzie zgromadzeni na palcu przed Pałacem Prezydenckim wybuczeli ją gdy przszła składać zniczne - mając przeczucie fałusz.
Gdy już minął pierwszy szok, zaczęto wbijać klina w tą Solidarność 2010. Pierwszy hasło dał laureat Oskara Andrzej Wajda protestując przeciwko pochowaniu pary prezydenckiej w krypcie na Wawelu. Janusz Palikot dorzucał do pieca tekstami o milionowych odszkodowaniach, o alkoholowej libacji prezydenta będącej przyczyną spóźnienia się na samolot.
Teraz akcja dotycząca krzyża. Komu on przeszkadza? Dlaczego dzisiaj, a nie trzy miesiące temu? Dlaczego przeciwnicy krzyża nie przyszli wcześniej, gdy gromadziły się tłumy?
To nie jest walka z pamięcią o prezydencie, to nie jest walka o pomnik ofiar tragedii Smoleńskiej. To też nie jest przykrywka dla podwyżek podatków, które jak powiedział Donald Tusk są potrzebne aby zachować jakże miły dla każdego Polaka wzrost gospodarczy.
To jest walka z budzącą się świadomością Polaków. Poseł Wunderlich stwierdził że ta walka w obronie krzyża stawia wystawia nas na pośmiewisko Europy. Kto chce być pośmiewiskiem - nikt.
W tej całe sprawie śmieszne jest to że prezydent RP jest dysponentem placu przed pałacem i mógł nakazać usunięcie krzyża zgodnie z obwiązującym prawem., i krzyża by nie było. Tylko że nie o krzyż chodziło tylko o wykpienie i ośmieszenie tej rodzącej się jedności Polaków.
dziesiątki tysięcy takich krzyży stoi przy polskich drogach, stawianych spontanicznie w miejscach tragicznych wypadów i nikomu to nie przeszkadza.


Komentarze
Pokaż komentarze