Przetoczyła się przez media głośna dyskusja odsądzająca od czci i wiary o. Tadeusza Rydzyka ze względu na jego wypowiedzi o władzy w Polsce. Bitwa szła na noże.
Natomiast o poniższych wydarzeniach w Norwegii przeczytałem w Najwyższym Czasie i włos na głowie mi się zjeżył, była w mediach cisza:
Cichutko bez większego w kraju rozgłosu odbyło się porwanie polskiego dziecka w Norwegii. Pod bzdurnymi powodami iż dziecko jest smutne i osowiałe, gminni urzędnicy z Oslo oraz z organizacji Praw Dziecka odebrali Kamilę prawowitym rodzicom i przekazali je rodzinie zastępczej. Co zrobili rodzice? Poszli po pomoc do konsulatu polskiego w Norwegii. Do czego ograniczyła się pomoc służb dyplomatycznych nadzorowanych przez Radka Sikorskiego? Tylko do listy tłumaczy i prawników zajmujących się sprawami rodzinnymi. Zaiste duża to pomoc, zapewne łatwiej jest pisać noty dyplomatyczne na własnych obywateli do Watykanu. Kierownik wydziału konsularnego w Oslo sugerował rodzicom że najlepiej jest w takich sprawach współpracować z państwem norweskim.
Do odbicia dziecka rodzice wynajęli detektywa Rutkowskiego, człowieka o niezbyt ciekawej przeszłości. Jaka musi być desperacja rodziców połączona z niewiarą w skuteczność służb dyplomatycznych polskiego państwa że decydują się na krok który Norwegii uznany jest za kidnaping. Zamienne jest to że polski konsulat w Oslo odebrał kilkanaście zgłoszeń o kłopotach polskich rodzin z organizacją chroniącą praw dziecka w Norwegi, natomiast miedia tylko w koło Macieju o Rydzyku, i stanie zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego. Akcja udała się nadzwyczaj dobrze – dziecko zostało wyrwane z rąk organizacji walczącej o prawa dziecka. Chętnych poznać szczegóły akcji odsyłam do stron internetowych.
Zapytam retorycznie jak zachowają się ambasady gdyby problem dotyczył żydowskiej rodziny, czy amerykańskich obywateli, a dziecko odebrano by tylko i wyłącznie na podstawie wizualnej oceny że jest „smutne i osowiałe".
Odpowiedź na to pytanie jest miarą skuteczności naszej dyplomacji, która jest od blisko czterech lat pod wodzą zwolennika dożynania watah. Jako kraj jesteśmy mało poważani w świecie, skoro w stosunku do naszych obywateli stosuje się takie praktyki jak w Norwegii, przymusowo zmienia się nazwiska tak jak na Litwie, nie wpuszcza się ogórków do Rosji tylko i wyłącznie dla tego że są z Polski, choć znosi się embargo dla produktów z Unii Europejskiej. NIech mi nikt nie opowiada bajek że to ze względu na wypowiedzi o. Rydzyka.
A 25 minutowa paplanina Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim? Gdyby go nie ograniczono przemawiałby ze dwie godziny.
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/polowanie_na_dzieci_14085


Komentarze
Pokaż komentarze (3)