Michał Boni działacz tak zwanej „opozycji demokratycznej” z tak chlubnymi dokonaniami że czapki z głów. Smród koło tego człowieczka ciągnął się od 1992 roku kiedy to minister Antoni Macierewicz ogłosił wyniki realizacji uchwały sejmowej. Michał Boni szedł w zaparte. Dziś gdy ma propozycję objęcia urzędu pracy (kiedyś był ministrem) przyznaje się że był tajnym agentem i podpisał lojalkę. Uzasadnia to tym szantażem:, "rodzinę mu skrzywdzą".
Mam pytanie do jego zawziętych obrońców: Czy pan Boni nie był szantażowany przez posiadaczy wiedzy (wtedy tajemnej) o jego „chwili słabości”.? Był wysokim urzędnikiem państwowym, mającym dostęp do ciekawej wiedzy. Czy nie istnieje takie prawdopodobieństwo że za pomocą „lojalki” którą podpisał pan Michał Boni nie wpływano na ważne decyzje państwowe?
Kto mi zaręczy że nie ma więcej haków na tego człowieka z okresu jego bytności ministerstwie pracy? Skąd te haki – z tego że można go było szantażować za pomocą lojalki. Dzisiaj stroi się w piórka „odważnego” podpisałem bo minie szantażowo – i chodzi w glorii męczennika siepaczy z partii lustratorów.
Po bez mała piętnastu latach inaczej dla mnie brzmią słowa ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy „Panowie wy nie wiecie jak oni daleko zaszli ja ich nie mogę jutro wpuścić do gabinetu”. Skieruję pytanie do Michała Boniego – czy pan był tylko raz szantażowany, czy nikt nie wymachiwał panu lojalką podczas pracy w ministerstwie?
Uwaga: przez ten resort przechodzi znaczna ilość pieniędzy podatnika. Tak na marginesie to gdy był on sekretarzem stanu za czasów Jana Krzysztofa Bieleckiego uchwalono kuriozalny podatek w wysokości 2% na tak zwany Fundusz Wypłat Gwarantowanych, z którym to są związane większe i mniejsze afery. Ja nie twierdzę że pan Michał Boni okazał się podatny na szantaż, ale skoro raz się dał złamać to wolę go nie widzieć w rządzie.
PS z powodu zawziętej postawy antylustracyjnej zaczynam mocno wątpić w czyste ręce liderów tak zwanej opozycji demokratycznej latach70 i 80.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)