O co chodzi w sprawie z Janem Kobylańskim? Jakie zbrodnie popełnił ten człowiek, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorki oficjalnie zakazuje kontaktów swoim ambasadorom. Jeden z najbogatszych polonusów, 84 letni człowiek – jest uznany za personę nongrata. Przyznam się, że mało interesuje się Polonią na świecie – jednak sprawa Jana Kobylańskiego, którą żyją polskie media spowodowała to, że zacząłem kopać w Internecie w poszukiwaniu wiedzy o nim.
Zapis rozmowy jaka się odbyła w Radiu Z w marcu 2005 http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,2618354.html
Monika Olejnik: Czy Kobylański szkodzi Polsce?
Gugała: Szkodzi i to bardzo.
Jak na byłego ambasadora i czynnego dziennikarza same konkrety!
Ryszard Schnepf, b. ambasador Polski w Kostaryce: Zawsze szkodził. Każdy poważny ambasador, który reprezentuje swój kraj za granicą, musi być świadomy tego, że szkalowanie prezydentów, ministrów, ambasadorów, publiczne zarzucanie im czynów, których nie popełnili, jest szkodliwe dla wizerunku Rzeczypospolitej.
Też roi się od konkretów. Załóżmy, że to jest racja – ale gdzie jest sprawa skierowana do sądu o znieważenie. To przestępstwem jest, że Kobylański wyraża się niepochlebnie o prezydencie, ale już odsądzanie od czci i wiary minister Fatygi jest już cacy. Można oskarżać Kaczyńskich o przygotowanie zamachu i to jest tylko i wyłącznie słuszny głos „mędrca Europy”
Dalej wywiad
Gugała: Po przyjeździe do Urugwaju w 1999 r. uczestniczyłem w spotkaniach dyplomatycznych. I kilka razy zrobiono mi zdjęcia z Kobylańskim. On ma taką metodę: zbliża się do kogoś, nagle się pojawia fotograf, robi zdjęcie, a następnego dnia to zdjęcie pojawia się w prasie Po takich zdjęciach podszedł do mnie człowiek, bardzo poważny człowiek z tamtejszych elit politycznych i ostrzegł mnie: panie ambasadorze, nie wiem, czy pan sobie zdaje sprawę z tego, że pańskie publiczne pokazywanie się w towarzystwie pana Kobylańskiego nie przynosi zaszczytu ani panu osobiście, ani krajowi, który pan reprezentuje.
Co takiego przeskrobał Kobylański, że pokazywanie się z nim nie jest trendy, dalej nie wiadomo. Dla mnie tekst Gugały brzmi tak: "Jeden Ziomal mający mir poradził mi "„panie nie pokazuj się pan tak ofycialnie z tiem Kobylańskym, bo on ma złe renmie na dzielnicy”.
Dla szkodliwego obrazu kraju nic szczególnego się nie wydarza, gdy wiceministra cofają z granicy podczas oficjalnej wizyty we Włoszech jako agenta KGB?
Gugała: Są z jednej strony zdjęcia oficjalnie wykonywane, księgi pamiątkowe, dokumenty, które Kobylański podsuwa swoim gościom do podpisu, a im nie wypada gospodarzowi odmówić. Mało tego, ma taki absolutnie paskudny zwyczaj, że nagrywa rozmowy z nimi wszystkimi. I teraz niech sobie każdy z panów przypomni, co tam gadał, to będzie wiedział, co Kobylański na niego ma
A co ma na ambasadorów udzielających tego wywiadu? Pewnie nic! Zachowali czujność rewolucyjną! Nagrywanie prywatnych rozmów przez Adama Michnika jest cacy, a przez Kobylańskiego powinno budzić grozę.
Kiedyś ceniłem Jarosława Gugałę za Zespół Reprezentacyjny – jednak czytając ten wywiad, zastanawiam się co powoduje to że ludzie się szmacą?
Szukałem więcej informacji dotyczącej sprawy o którą oskarża się Jana Kobylańskiego. Natrafiłem na wywiad z prof. Witoldem Kleszą:
Mikołaj Lizut: Czy praca adwokata przed niemieckimi sądami była w okupowanej Polsce traktowana jako kolaboracja z hitlerowcami?
Odważnie pytanie
- W zasadzie tak, choć za samo takie zatrudnienie nie groziła jeszcze kara z ramienia Podziemnego Państwa Polskiego. Ale to rodziło podejrzenia. Adwokatami byli najczęściej Niemcy. Jeśli Polak uzyskiwał zezwolenie na wykonywanie zawodu adwokata na terytorium okupowanym, to było jednoznaczne z najwyższym zaufaniem władz hitlerowskich do danego człowieka.
Skoro to już jest kolaboracja, to jak traktować np. sprawę Stefana Michnika, Heleny Wolińskiej.
Jak traktować to co opisał o na swoim blogu kokos26 http://kokos.salon24.pl/55259,index.html Zbigniew Safjan jest winnym denuncjacji młodego człowieka – który został skazany na karę śmierci. Jest tylko o rok starszy od Jana Kobylańskiego – jednak jemu Mikołaj Lizut odpuszcza. Gdzie jest konsekwencja w postępowaniu?
Gdy Piotr Filipczyński vel Peter Vogel skazany za brutalny mord z którego odsiedział 8 lat, zostaje ułaskawiony przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.– nie ostrzega się ambasadorów przed kontaktami z nim bo ma zabazgraną przeszłość. Jestem ciekaw ilu dyplomatów i polityków zaliczyło spotkania z tym człowiekiem, a ilu ma w swoich albumach fotki z tym człowiekiem. .
Nie znam Jana Kobylańskiego i zapewne nie poznam. Nic od niego nie otrzymałem i nie otrzymam. Tylko dlaczego jedne sprawy na podstawie mglistych pomówień urastają do rangi zbrodni ludobójstwa, inne o wiele lepiej udokumentowane są przemilczane lub, zbywane dajmy: spokój to już tyle lat.
Czyżby jedyną winą Jana Kobylańskiego były przekazy na rozwój Radia Maryja (którego nie słucham)?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)