Ostatnio fora interntowe podekscytowane są wizją olbrzymiej mamony jaką zgarniała będzie od telewizji publicznej, gwiazda dziennikarstwa mówionego . Wiadomo o kogo chodzi! O Tomasza Lisa. Sto tysięcy za odcinek co tydzień – kontrakt opiewa podobno na 80. Robi wrażenie 8 milionów złotych – za niecałe półtora roku pracy. Telewizja niepubliczna może płacić nawet i 200 tysięcy za odcinek nic mi do tego. W prywatnej mam wpływ na program, bo mogę nie oglądać „produkcji tak zwanych gwiazd dziennikarstwa”. Jeżeli „niezadowolonych” będzie więcej program i gwiazda wylatuje z ramówki – tak jak się stało w POLSACIE. Tomasz Lisuważa że to przez krytykę PiS-u wyleciał, może i tak, a może to jest tylko jego chora wyobraźnia.
Programy publicystyczne a za taki zapewne będzie uchodził program Lisa – to są tak zwane misyjne. Te z założenia nie muszą być dochodowe. Na programy misyjne należy się kasa z abonamentu – ja go jeszcze płacę, czyli współfinansuję program Lisa.. Nie uśmiecha mi się robić ściepę na alimenty, które musi on płacić. Mam zamiar wyrejestrować telewizor, a uzyskane tym sposobem wolne środki przeznaczyć na zbożny cel. Jaki? Według uznania! Można na CARITAS, można na WOŚP, jak kto uważa – ważne aby dopisać: środki uzyskanie dzięki nieposłuszeństwu obywatelskiemu. Na radio będę jeszcze płacił, bo mi się trójka zaczęła z powrotem podobać.
Cztery odcinki miesięcznie to 400 tysięcy złotych!! Suma bajońska – ale gdy 40 tysięcy abonentów wypowie posłuszeństwo w tej sprawie to się wyrówna. Rozważę zarejestrowanie telewizora gdy Tomasz Lis szybko zniknie. Jak szybko? Tak jak błyskawicznie się pojawił.
1521
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (10)