Kilku młodych ludzi wpadło na pomysł, aby w Internecie odbić wirtualną Polskę szkolną: byłą, obecną i zapewne przyszłą.
Serwis działała od dwóch lat i nie budził emocji. W listopadzie jego popularność z prędkością światła, przemknęła po Internecie, wykorzystując przy tym popularne Gadu Gadu.
Sam odstałem kilka „gadulcowych” linków do naszej-klasy. Zignorowałem je na początku – ale później zaintrygowany „zaferowaniem” kolegów i koleżanek z pracy zajrzałem na portal. Zalogowałem się i odnalazłem starych kumpli z akademika, którzy gdzieś mi znikli z horyzontu. Długo tak można wymieniać jaką satysfakcje daje ten portal, np. dla osób, które utknęły za granicą i na fali sentymentów poszukują dawnych szkolnych znajomości. Wracając dzisiaj z delegacji wpadłem do baru aby coś zjeść i zerknąłem na Gazetę Wyborczą, a tam na czarną wizję, którą przedstawił Vadim Makarenko i Agnieszka Kołodyńska-Walków http://www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4842019.html .
o tym jaka apokalipsa może nas spotkać gdy umieścimy informacje na portalu Nasza Klasa.
Wycisnąłem z tego długiego tekstu jaka nas czeka apokalipsa. Pogróżki względem prawniczki toż to zagrożenie niebywałe. Jakby nie można było dotrzeć do niej w inny równie szybki i łatwy sposób –np. korzystając z list o czynnych adwokatach. Informacje o trzynastolatce, która zamieściła swoje informacje wystawiając się na łatwy łup, a na portalu Nasza Generacja nie można ich umieścić?
Po przeczytaniu ciemne chmury rozwiewają się błyskawicznie, a zagrożenia są wręcz śmieszne. Dla osób zna,jących się coś nie coś na Internecie, to w portalu nasza klasa nie ma informacji nie do wyłuskania w inny, choć może wymagający specjalistycznej wiedzy, sposób.
To wygląda na zorganizowany atak, Gazeta Wyborcza: trzy teksty o naszej klasie – wszystkie o zabarwieniu negatywnym
Radio TOK FM – rozmowa z „wybitnym autorytetem” Jarosławem Lipszycem, prezesem Fundacji Nowoczesna Polska (co to?). Pan „odkrywa” wiedzę że ludzie w Internecie publikują informację nieświadomi zagrożenia. Posłuchajcie tego tekstu jaka radość bije z głosu pana Jarosława Lipszyca, że szef GIDO – wreszcie zabrał się za tą sprawę.
Jako szokujący przykład – podał że jakaś pani profesor jest właścicielem działki na Helu – i był tym zaskoczony że jemu ta informacja w internecie jest zbędna. Razem z prowadzącą Anną Laszuk był święcie oburzony. Nie podał niedokształt jeden z jakich przyczyn ta działka została umieszczona w Internecie. Może to było rozstrzygnięcie przetargu publicznego o jej zakup. Może pani profesor starała się o inwestycję na tej działce, która mogła pogorszyć stan środowiska naturalnego. Nie twierdzę że tak jest, tylko że tak może być. Rzetelność dziennikarska nakazuje sprawdzenie dlaczego tak jest, a nie pałanie świętym oburzeniem.
Telewizja TVN też dorzuciła swoje trzy grosze wiadomościach.
Zastanawiam się komu na tym zależy aby zdezawuować akurat tą inicjatywę. Gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze to jest banalnie oczywiste dlatego podążyłem w swoim rozumowaniu tym tropem.
Podmiotami które czerpią olbrzymie dochody z docierania do wyselekcjonowanych grup konsumenckich są firmy badania opinii publicznych. Baza internetowa z naszej klasy – może dosyć poważnie ograniczyć ich dochody. Nie ulega wątpliwości że dotarcie do konkretnych danych będzie łatwiejsze i nie będzie wymagać pomocy specjalistów zauważył to również pan Jarosław Lipszyc we wspomnianym wywiadzie.
Może to i spiskowa teoria dziejów, może wyciąganie wniosków. Uważa się że sondażownie założyli byli SB-cy, manipulują między innymi wynikami sondaży, mogąc znacząco wpływać na wyniki wyborów. Według mnie to te firmy najbardziej stracą finansowo. Wspólny atak GW, TOKFM, TVN-u budzi moje obawy iż to jest wyraz dziennikarskiej troski. Skłaniam się raczej do wniosku że to jest zaplanowane uderzenie. Nie jestem w stanie ocenić po co? Czy po to aby przejąć portal taniej niż jego rynkowa wycena, czy po to aby zniszczyć konkurencję.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)