Tak chyba można nazwać to co się dzieje w przypadku relacji z katastrofy. Dezinformacja. Latające helikoptery pokazujące złomowisko. Wywiady ze strażakami, z dokładnym opisem ich ubioru bojowego. Litościwie pominięto opis bielizny. Od rana do wieczora, ale konkretów mało.
W tym morzu informacji jedna przykuła moją uwagę. Zaproszony do studia specjalista powiedział że torowisko na tym odcinku dopuszcza ruch dwustronny na jednym torze. Logiczne, bo można przeprowadzić remont jednej nitki nie wstrzymując ruchu. Zdaniem specjalisty system był zabezpieczony tak zwanym półautomatycznym systemem. Bez zgody dwóch kolejowych dyspozytorów odcinka, taka operacja jest niedozwolona!!!. Wydało mi się to logiczne. Jeden dyspozytor samodzielnie nie może wpuścić pociągu pod "prąd", musi być zgoda dwóch.
Jadąc samochodem usłyszałem wiadomość, że prokuratura postawiła zarzuty jednemu z dyspozytorów zarzuty. Nie podano jakie, tylko prokurator podpowiedział że zebrany materiał pozwala mu na ich postawienie. To stoi w sprzeczności z informacją którą usłyszałem rano. Dyspozytor w pojedynkę nie może być winny wpuszczenia na zły tor.
Jedna możliwość że dziennikarze ściągają specjalistów którzy mówią co im ślina na język przyniesie. Podobnie jak to było po katastrofie 10 kwietnia, kiedy to słynny antyterrorysta Dziewulski mówił o skandalu, bo kto to widział aby samolot cztery razy podchodził do lądowania. Druga możliwość że Prokuratura na siłę chce odnieść "sukces", aby uspokoić wzburzoną opinię publiczną. Być może winnym jest jeden z dyspozytorów. To dlaczego nie ma wiarygodnej relacji o zabezpieczeniach stosowanych na tym odcinku torowiska? Jakiej firmy są systemy zabezpieczające, kto wykonuje konserwację, remont. Jaka firma dokonała instalacji systemu ect. Po co wpuszcza się takie wrzutki na antenę jak ta o tym że o wpuszczeniu na drugi tor decyduje dwóch pracowników dyspozytorni?
261
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)