Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
48 obserwujących
255 notek
1093k odsłony
2535 odsłon

Pułapka świętego spokoju, czyli głos na puszczy

Wykop Skomentuj132

Sam Święty Spokój nie wystarcza do szczęścia! Człowiek potrzebuje osiągania czegoś. Zmierzania się z czymś… Poczucia Znaczenia. Doceny. Dobrego Słowa. Aprobaty. Akceptacji. Miłości. Inny zaś – Sławy. Władzy. Bogactwa. Pieniędzy. I bardzo wielu innych rzeczy, których nie osiąga się w SAMOTNOŚCI, a tylko w życiu społecznym.

Każdy musi mieć jakieś bodźce, „ostrogi”, które mobilizują go do życia, do aktywnego działania. Musi czegoś chcieć, do czegoś dążyć, czegoś unikać, a nawet - bać się... Inaczej zaczyna zżerać go nuda a może być i spleen.  Traci zapał do wszystkiego, dziwaczeje, „choruje mu dusza i ma objawy ciała.” Nawet zwierzęta w ZOO, gdy nie muszą same zdobywać pożywienia, polować, ani obawiać się drapieżników, ulegają czemuś, co po ludzku nazywa się demoralizacją lub… depresją.

Podobnie jest w więzieniu, gdzie najcięższą karą jest „odsiadka” w izolatce, totalnym odosobnieniu, gdzie wprawdzie można walczyć ze swoimi myślami, to jednak tak bardzo trudno – choć jedną – zostawić przy życiu…

Osamotnieni, zmarginalizowani najczęściej kończą swój żywot za pomocą sznurka od bielizny lub w spotkaniu z jakże złudnym „światełkiem w tunelu”, które okazuje się być jeno światłem zbliżającej się lokomotywy… brutalnego życia, z którego to zderzenia – rzecz jasna – nie ujdą cało…

TEORIA PODPOWIADA: Życie wymaga aktywności w każdym obszarze i wymiarze. Codziennie trzeba ćwiczyć umiejętności, ale nie tylko trwania i przetrwania lecz – poszerzania własnych horyzontów, własnej jaźni,  doskonalenia talentów, wciąż na nowo zaprawiać się (sic!...) do gier z życiem i Twórczym współżyciem z bliźnimi.

Postanowienie sobie takiego zadania mocno się jednak komplikuje, gdy coraz trudniej jest z kimkolwiek się dogadać, gdy brak – mówiąc metaforycznie – „wspólnych lektur”, wspólnych doznań, bliźniaczej natury wrażliwości a i wychowanie odgrywa tu wielką, by nie rzec – zasadniczą – rolę. Brak tak zwanej KINDERSZTUBY, zachowań poprawnych oraz zdolności „wejścia w cudze buty” – nie da się nadrobić w wieku dojrzałym, kiedy osobowość człowieka jest już ukształtowana i do cna „dopełniona” – także życzeniowymi mniemaniami o własnej osobie…

Do współodczuwania, empatii – niezbędny jest wspólny poziom Wrażliwości. A tę się ma lub nie. Jakież pokłady siły i cierpliwości trzeba mieć, by każdemu z osobna tłumaczyć, jak krowie na miedzy, „w którym kościele dzwonią”, gdy przekazujesz bliźniemu swój Zapis bądź Przekaz i nie znajdujesz potwierdzenia Odzewu, „odbioru” i oczekiwać, że jednak razem nadajecie na tak zwanych „Wspólnych Falach”…

TEORIA PODPOWIADA: Nie wolno przystać na stan i status „Śpiącej Księżniczki”, bowiem możemy już nie wybudzić się z LETARGU Myśli, Działań, Dążeń… Powinniśmy wypośrodkować pomiędzy spleenem bogacza, a rezygnacją z celów – pariasa i biedaka.

Najciężej jednak – wyrwać się z objawów, 'okowów' zniechęcenia po kolejnej traumie odrzucenia, zmarginalizowania, by powstać na nowo, niczym Feniks z popiołów. Gdy po raz kolejny zaatakują twój system wartości, estetyki, które wyznajesz, a więc spalą twój „dom”, lub wyobrażenie, marzenie o nim -- jakże często nie masz już motywacji, by go w samotności odbudowywać, bowiem okazuje się to syzyfową pracą, ponad siły Nadziei na zmianę, odmianę okrutnie drwiącego Losu.

Zaraz, zaraz, ale dlaczego to ja mam zmieniać adres?! Wcale nie ujawniły się, nie narosły nowe wartości, estetyki, które chciałbym wyznawać. Przeraża mnie ten ogon ludzi ciągnący się za „dobroczyńcami” z „kasą”, z grubym portfelem. Od zarania dziejów za pieniędzmi zawsze szli ludzie szalenie żarłoczni, którzy będą bezwzględni, jak tylko dostaną te pieniądze, by je pomnażać w nieskończoność cudzym kosztem. A ja niezmiennie, nieodmiennie nie dam się 'rozgrywać' i uzależniać nikomu, bowiem nie chcę znaleźć się w cudzych rękach i patrzeć przez cudze palce. To nie moja Bajka!

odrzucam świat, w którym polują na moje słabości
i nie doceniają wartości
gdzie mogą przejść po mnie – nie oglądając się za siebie
gdzie moralność jest sprawą umowną albo natychmiast płatną
gdzie odwieczna kasta złodziei sumień ludzkich
chce mnie przymusić do lawirowania, ustępstw i kluczenia
w imię Ojca Pieniądza i Syna Dobrobytu –
- dla cwanych 'wybranych' – którzy pojęli zasady gry w piekło i niebo

Tak pojmuję Moje drobne świadectwo odwiecznego Pielgrzyma, w opozycji do wiecznego Tułacza.

Tak myślę…

PRÓBY REANIMACJI

Najpierw ciężko kaleczą
Słowem
Myślą
Uczynkiem
Gestem
Zachowaniem
Zaniechaniem

Umieram dla nich
śmiercią cywilną
A oni później - usilnie próbują
reanimacji
Kiedy już uleciałem -
Jakby mnie nigdy nie było

Dwa razy nie wstępuję
do wyobrażeń i mniemań
I tak – trwam niezniszczalne
choć już mocno zmieniony -
Jak mawiał był ongiś Heraklit

Marr jr.  

A ku przestrodze strofy 'sarkastyczno-diaboliczne' z przewrotnym przekazem -- znajomego, znakomitego poety:

Wykop Skomentuj132
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości