Jak już wiadomo w atmosferze Marsa oprócz dominującego dwutlenku węgla istnieje również para wodna przemieszczająca się między biegunami. Powoduje ona powstawanie podobnego do ziemskiego szronu i rozległych chmur pierzastych złożonych z kryształków lodu i sfotografowanych po raz pierwszy przez pojazd Opportunity (MER-B) w 2004 r, a ostatnio owe przesuwające się chmury sfotografował Phoenix. Z drugiej strony pod kamienistą powierzchnią Marsa istnieje coś w rodzaju lodowego płaszcza. Powstaje więc naturalne pytanie: czy woda w postaci podziemnej lodowej warstwy oraz ta znajdująca się w atmosferze są jakoś z sobą powiązane.
Szczęśliwym trafem nadarzyła się okazja, aby choć nieco uchylić rąbka tej tajemnicy. W miejscu lądowania Phoenix znajduje się bowiem sporo mniejszych i większych kamieni. Mają one ciemniejszą niż sama powierzchnia planety barwę i o wiele od niej dłużej utrzymują ciepło. Jeden z takich kamieni jest w zasięgu ramienia Phoenixa, który choć nie był przygotowywany na podnoszenie kamieni, to spróbuje to uczynić. „Nie będziemy wiedzieć czy nam się uda, dopóki nie spróbujemy” – mówi po prostu jeden z inżynierów NASA Ashitey Trebi Ollennu.
Po ewentualnym podniesieniu kamienia, który wystaje ponad powierzchnię około 2-3 centymetry, jest długi na 19, a szeroki na 10 cm, okaże się, czy struktura lodowego płaszcza pod nim jest inna niż pod „zwykłą” powierzchnią. Być może płaszcz się pod nagrzanym kamieniem „ugina”.
Tego nie wiemy, znamy natomiast nazwę kamienia (tak, tak, kamień ma swoją nazwę!) – Headless. Headless jest obecnie fotografowany za pomocą specjalnych aparatów 3D, tak aby lepiej przygotować dokładne procedury akcji „Kamień”.
Jan Kotlarz, informacje za Uniwersytetem Arizona
Szczęśliwym trafem nadarzyła się okazja, aby choć nieco uchylić rąbka tej tajemnicy. W miejscu lądowania Phoenix znajduje się bowiem sporo mniejszych i większych kamieni. Mają one ciemniejszą niż sama powierzchnia planety barwę i o wiele od niej dłużej utrzymują ciepło. Jeden z takich kamieni jest w zasięgu ramienia Phoenixa, który choć nie był przygotowywany na podnoszenie kamieni, to spróbuje to uczynić. „Nie będziemy wiedzieć czy nam się uda, dopóki nie spróbujemy” – mówi po prostu jeden z inżynierów NASA Ashitey Trebi Ollennu.
Po ewentualnym podniesieniu kamienia, który wystaje ponad powierzchnię około 2-3 centymetry, jest długi na 19, a szeroki na 10 cm, okaże się, czy struktura lodowego płaszcza pod nim jest inna niż pod „zwykłą” powierzchnią. Być może płaszcz się pod nagrzanym kamieniem „ugina”.
Tego nie wiemy, znamy natomiast nazwę kamienia (tak, tak, kamień ma swoją nazwę!) – Headless. Headless jest obecnie fotografowany za pomocą specjalnych aparatów 3D, tak aby lepiej przygotować dokładne procedury akcji „Kamień”.
Jan Kotlarz, informacje za Uniwersytetem Arizona



Komentarze
Pokaż komentarze (1)