ESA wyłączyła na pokładzie sondy Mars Express kamerę VMC rejestrującą na bieżąco obraz Marsa. Przyczyną jest... Słońce znajdujące się obecnie dokładnie pomiędzy Czerwoną a Błękitną Planetą.
5 grudnia 2008 Mars znalazł się po przeciwnej stronie Układu Słonecznego niż Ziemia i na ziemskim niebie znalazł się tuż obok Słońca. Obecna odległość między naszymi planetami to 370 milionów kilometrów.

Słońce znalazło się jednocześnie na drodze sygnałów radiowych przesyłanych między Ziemią a sondą Mars Express i powoduje zakłócenia mogące nawet spowodować katastrofę całej misji. Naukowcy z ESA wyłączyli więc większość sprzętu naukowego na sondzie i czekają aż linia Mars - Ziemia oddali się nieco od słonecznej korony. Po uzyskaniu bezpiecznej odległości ESA wyśle do sondy sygnał wznowienia pracy (sygnał z prędkością światła będzie leciał do sondy ponad 20 minut!). Przez najbliższy czas nie zostanie jednak wznowiona praca kamery VMC, która jest urządzeniem o niskim priorytecie naukowym. Ogromna odległość między planetami powoduje, że dane z sondy mogą być przesyłane z prędkością jedynie 45700 bitów na sekundę (to szybkość połączeń z Internetem typu dial-up). Instrumenty naukowe sondy z jednej tylko obserwacji przesyłają dane o wielkości stu milionów bitów i łączą się z Ziemią trzykrotnie w ciągu ziemskiego dnia. To powoduje spory "tłok" w przesyłaniu danych - stąd selekcja ważniejszych informacji do przesłania na Ziemię.
Poczynając od grudnia Ziemia zacznie "gonić" Marsa po orbicie (okres obrotu Ziemi wokół Słońca to 1 rok, Marsa to około 2 lat), tak aby za około 10 miesięcy znaleźć się bardzo blisko Czerwonej Planety.
jk



Komentarze
Pokaż komentarze (2)