Wiele czytelników tego blogu pyta się, co dzieje się w kulturze czeskiej. Nie jestem ekspertem do spraw kulturowych, no parę refleksji tu moge pokazać.
Pierwsze: nie wszyscy Czesi lubją Menzela i Hrabala tak jak naprzykład Polacy i ja wogóle nie lubie filmów. Ale państwo ma prawo wiedzieć, co nowego.
Nowi film Jiriho Menzela Obsluhoval jsem anglickeho krale (spróbojcie czeski, prosze państwa) nie miał tak dobre recenzje i ja go poprostu nie widzałem, bo jestem z tej częsci spólczeństwa, które poczeka, kiedy film pójdzie na ekranie telewizji. Czeska telewizja jest największim koproducentem czeskich filmów i zwykle do roka możemy widzieć wszystsko.
Drugi czeski film ostatnich tygodni, Vratne lahve, panów Jana i Zdenka Sveraków (oskar zdobili za film Kolja) jest długo oczekiwanym i najprawdopodobnie ostatnim filmem ojca i syna a już zarobil pare pieniądzi. "Z Menzelem oni mają wspólne takie łagodne poczuczie życia - nic nie jest poważne, wszystko takie kolorowe i bez problemów," napisal mój kolega w redakcji, szef działu kultury Petr Fischer i ja zdecydowałem, że nie trzeba iść do kino.
To proponował bym państwu szukać nową generacje reżyserów czeskich, naprzykład Alice Nellis, której film "Tajnosti" naprawde chciał bym zobaczyć. Ona jest świetną reżyserką, która pisze swoje filmi jak muzyke, bo studiowala muzykę klasyczną. I w tym ostatnim filmie główną role gra świetna i we świacie poważnie traktowana czeska piosenkarka Iva Bittova. Ironią jest, że ten film produkowal Jan Sverak i włożyl do tego pieniądze uzyskane za Vratne lahve, bo filmy Alice Nellis są więcej kameralne i nie zarabiają wiele.
Bardzo wiele dzieje się teraz w literaturze czeskiej. W Polsce widzałem na ekranie czeskiego piszarza młodej generacji Jaroslava Rudise, którego książka Grandhotel jest świetna i jego pierwsza Nebe pod Berlinem istnieje w werzji polskej. Rudis jest także wspólautorem bardzo interesującego komiksu-książki Alois Nebel, kolejowe fantazie ze Sudet.
Drugi taki facet jest Milos Urban, jego tajemniczo-historiczno-fantazijne książky zaprononowałbym państwu od minute.
Petra Hulova pisze takie książki nie typowe, bo oni są o ludziach w Mongolii, w New Yorku, w Francji, ale z perspektywi środkowoeuropiejskiej.
Z pisarzów starszej generacji zaproponowałbym Vladimira Kornera, ktorego książki są ciemne - o tematach jak rycerzi w XII. wieku w krajach baltyckich albo Niemci po drugiej wojnie światowej. Teraz mamy jego dzieła zebrane i to on pisał sceniariusze i romany wedlug których byli nakręcone niektóre filmy czeskiej fali albo w latach 90. dwa filmi o Niemcach i ich ofiarach w wojnie, ale te filmi i książki nie są czarno-białe.
I to wszystko dla dzisiaj. Niekiedy następnym razem będe pisał o muzyce i bajkach filmovych. Ale musie ich zlustrować, czy jakieś bestyjki nie mają czarwone torebke.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)