Po liście Jarosława Kaczyńskiego, do nas internautów, od razu nasunęły mi się myśli.
„Liczono na niepowodzenie Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, które miało stworzyć przesłanki do realizacji własnych ambicji, a więc nie wystawiono własnej kandydatury na prezesa na Kongresie partii w 2010 roku, nie sformułowano własnej płaszczyzny politycznej, oczekiwano na przegraną ś.p. Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Później, gdy tragiczny bieg wydarzeń pokrzyżował te plany, oczekiwania ulokowano w wyborach parlamentarnych.”
Jak to możliwe, że tacy członkowie, którzy źle życzą partii i działają na jej szkodę byli wysoko postawionymi członkami tej partii, z wiceprezesem na czele? To chyba powinni być wcześniej wyrzuceni, od razu jak się ujawniły ich skłonności, a nie czekać z tym na po wybory.
Kaczyński zdaje się w ogóle nie rozumie mediów. Z jednej strony, wszędzie mówi i pisze o Lisie jako reprezentancie „salonowych mediów”, nieprzychylnych PiSowi, z drugiej strony sam przychodzi do jego programu. Ale to nie przeszkadza mu w formułowanu zarzutów wobec Ziobry:
„Występ Zbigniewa Ziobro w takich stacjach jak TVN Style, pokazywanie jego i Jacka Kurskiego w budzących sympatię sytuacjach prywatnych, a przede wszystkim ich festiwal w najbardziej wrogich prawicy mediach ukazują, iż owa instrumentalizacja następuje w ogromnym tempie i z wielką intensywnością.”
Czyli TVN Style jest wrogi prawicy, a Lis nie. Otóż panie Kaczyński w ponad 50% komunikacja między ludźmi odbywa się poprzez mowę ciała, a tylko 7 % poprzez mówienie i język. Samym gadaniem nie przekonamy ludzi do głosowania na prawice, trzeba też pokazywać się w innych mediach, o czym dobrze wie pana bratanica, będąca ostatnio gwiazdą kolorowych czasopism. Ona może, Ziobro nie, bywać w tego typu mediach?
Z jednym należy się z Kaczyńskim zgodzić, gdy pisze:
„Naszym atutem są konserwatywne przekonania większości Polaków i całkowita niezdolność PO do efektywnego rządzenia.”
Zdecydowana większość Polaków ma konserwatywne przekonania, problem w tym, że Kaczyński nie umie się dobrze w mediach sprzedać i zachęcić nowych wyborców do tego, żeby w ogóle poszli na wybory. PO jest niezdolna do efektywnego rządzenia, natomiast PiS jest niezdolny do przekonania do siebie tej wahającej się większości, która ma konserwatywne poglądy, ale odpycha ich osoba Kaczyńskiego.
Na koniec odniosę się do zarzutów jakoby Ziobro i Kurski nie wspierali kandydatów PiSu, tylko swoich kolegów. Przepraszam bardzo, ale kogo mieli wspierać? Kogoś, kogo nie znają i nie darzą zaufaniem? Jest zrozumiałe, że wspiera się swoich zaufanych ludzi, a nie wspiera się każdego, bo w tak dużej organizacji ,jaką jest partia polityczna, trafiają się różni ludzie. I tak jest na całym świecie.
Podam to na przykładzie swojego okręgu. Zbigniew Ziobro z kolegami poparli kandydaturę Andrzeja Romanka, który startował z miejsca 7. Z 2. miejsca startował Piotr Naimski, od lat zaufany człowiek Kaczyńskiego, którego w dodatku w trakcie kampanii wsparł inny przyjaciel Antoni Macierewicz. Czy zatem Kaczyński ma teraz pretensje, że Ziobro nie wsparł Naimskiego, który zdobył 5 tyś. głosów, a wsparł Romanka, który zdobył 10 tyś?I czemu nie ma pretensji do Macierewicza, że ten nie wspierał Romanka tylko Naimskiego, skoro ma do Ziobry, że ten wspierał Romanka, swojego byłego szefa gabinetu politycznego z czasów ministerstwa, a nie wspierał Naimskiego?


Komentarze
Pokaż komentarze (25)