W nawiązaniu do swojej ostatniej notki, w której komentowałem przemówienie Sikorskiego, spróbuje teraz skupić się na bardziej ogólnym temacie, czyli jak w tytule: większa integracja Polski z instytucjami europejskimi, czy większa swoboda dla Polski, jak to postawił sprawę mój „ulubieniec” z PiS Hofman.
W tym celu proponuje mały test i odpowiedzenie sobie na następujące pytania:
Komu ufasz bardziej:
- Polskim, czy europejskim sądom?
- Polskim, czy europejskim instytucjom? Wprawdzie tu i tam trzeba mieć układy, problem w tym, że w Polsce panuje jeden układ: „okrągłostołowy”, i żadne pokrzykiwania Kaczyńskiego tego nie zmieniły i nie zmienią. W Europie przynajmniej jest pod tym względem większa konkurencja i większe pole manewru dla nas Polaków, którym nie podoba się PO czy SLD.
- Gdzie Cię lepiej traktują w polskim czy jakimkolwiek innym zachodnioeuropejskim urzędzie skarbowym? W Polsce, Polak jest śmieciem i traktuje się go jak zło konieczne. W cywilizacji zachodniej petent: zarówno obywatel danego kraju jak i obcokrajowiec jest klientem, nawet w urzędzie skarbowym.
Zawodowo zajmowałem się rozliczaniem projektów współfinansowanych przez Unię. Wszyscy wprawdzie narzekają, że Unia pochłania większą administrację, że dodatkowe koszty itp. Tylko, że nie wyobrażam sobie, żeby np. w takiej inwestycji, gdzie Unia dopłaca, były takie numery, że kostka brukowa ma 7 mm zamiast 9, jak zapisano w przetargu.
Wielu przedsiębiorców narzeka na to, że po otrzymaniu dotacji nie mogą bardziej dostosować się do zmieniającego się rynku, że muszą dokładnie postępować według biznesplanu. Oczywiście, bo tak jest sprawiedliwie. Dostałeś dotacje, bo obiecałeś zatrudnić 10 nowych osób, a teraz taki biznesmen chce zatrudnić 5, bo więcej kasy chce dla siebie zatrzymać. Tymczasem dostał on kasę, bo obiecał dać większej liczbie osób zatrudnienie. Ale jak przystało na Polaka-kombinatora, jedno to jest to, co się pisze, żeby tylko dostać dotację, a drugie, to to, co będzie, czyli żeby było jak najlepiej dla mnie.
Kiedyś byłem na rozmowie rekrutacyjnej w polskim urzędzie. Potraktowano mnie tam jak zło konieczne. Trzeba zorganizować konkurs na stanowisko urzędnicze, to zrobili. Napisałem skargę do nadrzędnej instytucji, że osoba prowadzącą ze mną rozmowę była niekulturalna i nawet się nie przestawiła. Po pół roku przyszła mi odpowiedź, że osoba - kierowniczka tego urzędu, nie musiała się przedstawić, bo miała plakietkę informacyjną o sobie. Po pół roku mam stwierdzić i powołać świadków, inne osoby, z którymi przeprowadzono rekrutację, czy ona miała, czy nie, identyfikator gdzieś przypięty.
Polska to jeden wielki kabaret, jedyna droga na rozpieprzenie „okrągłostołowego” układu i wywalenie wujków i ciotki okupujące urzędy państwowe, to większa integracja z instytucjami europejskimi. Wpuszczenie, bowiem nowego gracza do gry od razu spowoduje większy ferment wśród obecnych graczy. Wprawdzie wielu z obecnych graczy bardzo szybko znajdzie wspólny język z nowym graczem, niemniej jednak całkowicie wyeliminować obecnie panujący „układ” się nie da. Wiec lepsze takie jego osłabienie „układu” niż trwanie w dotychczasowej formie i powolna asymilacja. Co przy obecnej polityce Kaczyńskiego, gdzie dobrowolnie się alienuje, oznacza, że „układ” powoli zostanie zassany przez Europę, a dla innych już później nie będzie tam miejsca. Przeciwwagą dla obecnego „układu” będzie wychowany w Europie nowy „układ”, de facto dzieci obecnego „układu”. Będzie wiec kłótnia między internacjonalistami i kosmopolitami.
Będzie wiec jak w Rosji, opozycja wobec Putina jest, ale wychowana i kontrolowana przez Putina.
Swoboda, jaką proponuje PiS, zatem oznacza, że obecny „układ” zostanie powoli przyjęty przez Europę, tak czy siak, a ponieważ dokona się do w długim okresie czasu, to spowoduje mniej napięć. A ci, co nie będą chcieli się integrować zostaną całkowicie wyalienowani jeszcze w większym stopniu niż to ma miejsce obecnie w Polsce w przypadku PiS. Bo powiedźcie mi, co może PiS zdziałać w ogóle, jak cała władza jest w rękach PO?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)