Ostatnio sensacje wzbudziła reaktywacja kreta. Akurat pech chciał, że postać kreta w PiSie zbiegła się w czasie ze śmiercią czeskiego pomysłodawcy tej bajkowej postaci. Wiec ostatnio dużo się mówi o kretach. Zapominając często o sednie sprawy.
Bo czy naprawdę działalność ewentualnego kreta w otoczeniu Kaczyńskiego jest sensacją?
Według mnie nie. Bo jednen kret, nawet najlepszy, nie jest w stanie tak oddziaływać na partię, aby ta przegrała sześć kolejnych wyborów.
Najbardziej wydajny kret nie może przysłonić rozumu, aż tak dużej liczbie osób, które decydują o obliczu partii. Wiadomo, specyfika PiS jest taka, że tam o obliczu partii decyduje jeden czlowiek i jego najbliższe otoczenie. Zatem pole oddziaływania kreta nie rozkłada się na wielką liczbę osób. Wystarczy przekonać prezesa, bo reszta i tak przytaknie głowę, bojąc się o swoją pozycje w partii w przypadku zakwestionowania czegokolwiek.
I tu pojawia się prawdziwa sensacja. Słabość PiSu i jego uzależnienie od jednego człowieka. Tylko, że to wiadomo od dawna i to sensacji nie wzbudza. Przywołanie kreta wzbudziło sensacje i chyba o to tu chodzi. Wystarczy jeden kret, i leży cała partia. W normalnej partii działalność takiego kreta powinna być od razu rozszyfrowana i powinien być odsunięty od kierowania partią. A najlepszą receptą na to jest odsunięcie ludzi odpowiedzialnych za porażkę partii w wyborach. Tymczasem w PiS dostali oni awans. A wyrzuceni zostali Ci, co ośmielili się zapytać: dlaczego przegraliśmy 6.wybory?
I nie zdziwmy się, że za jakiś czas powróci temat „kreta”, „śpiocha”, czy innego „nielegała pod przykryciem”.
Osobiście uważam, że wypowiedź profesor Fedyszak-Radziejowskiej wpisuje się we wcześniejszą wypowiedź prof. Staniszkis o „tępocie” niektórych ludzi w związku z odsunięciem Ziobry. I jest to głos intelektualistów rozczarowanych tym co obecnie dzieje się z PiSem
Czy nazwiemy to „krecią robotą” czy „tępotą” wychodzi na jedno: PiS nie jest w stanie wygrać wyborów i przyszłość przed sobą ma jedną - jest to równia pochyła w dół.
I doprawdy nie ważne jest to, czy porażki PiSu biorą się ze świadomego działania kreta, czy z nieświadomej głupoty ludzi, którzy decydują o partii jej rozwoju.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)