Raz na cztery lata Ameryka odwraca się od reszty świata i koncentruje na swoich sprawach. Jeśli wydarzy się cokolwiek na świecie, to jest to rozpatrywane tylko pod kątem wyborów prezydenckich. Nie inaczej jest i tym razem w przypadku konfliktu USA z Iranem.
Dlatego bardzo mnie dziwią różnego rodzaju sugestie, jakoby Iran miał zablokować cieśninę Ormuz, co ma uniemożliwić dostawy ropy i gazu do USA, w zamian za wprowadzenie sankcji na Iran przez Amerykę.
Różnego rodzaju teorie, które ostatnio słyszę w mediach, typu: co się stanie jak Iran zablokuje cieśninę. Dywagacje i rozważania mają chyba tylko jeden cel...zapełnić ramówkę. Całe te gadanie jest pozbawione sensu, ponieważ Iran nie zablokuje cieśniny. A dlaczego? Ano, dlatego, żeobecnie są wybory w USA i nikt trzeźwo myślący nie dostarczy Obamie okazji do wykazania się jakim to jest silnym i zdecydowanym przywódcą.
Od kilkunastu lat Iran czuje się otoczony przy z USA. Amerykanie mają wojska w Iraku, Afganistanie, Tadżykistanie i do niedawna ściśle współpracowali z Pakistanem. Iran jest otoczony i aby wyrwać się z tego ścisku próbuje przerzucić pole konfliktu na inne obszary geograficzne. Stąd ostatnia wizyta prezydenta Iranu wAmeryce Południowej. Tym bardziej nie będzie zacieniał pętli wokół siebie, bo blokada cieśniny byłaby również i jemu nie na rękę.
Iran chce przeciąć pętle wokół swojej szyi i otworzyć nowe obszary konfliktu, tak aby cała uwaga i potęga USA nie koncentrowała się na nim. Zamknięcie cieśniny Ormuz jest zaprzeczeniem takiego działania.


Komentarze
Pokaż komentarze