GUS opublikował właśnie dane demograficzne. Jak się można domyślać wśród konserwatywnych polityków i publicystów przelał się żar goryczy, że rodzi się nas coraz mniej, że robimy się coraz mniejszym krajem, i że w ogóle...niedługo Polska upadnie.
Ponieważ, jako 30-kilku latek bezdzietny czuje się adresatem tych zarzutów postanowiłem, zatem odpowiedzieć naszym martwiącym się o Społeczną Tkankę Narodu Publicystom i Politykom.
Sprawa jest banalna i tu nie będę odkrywczy, niski status materialny młodych ludzi i chęć, a w wielu przypadkach konieczność, poświęcenia się pracy, a nie obowiązkom domowym sprawiają, że rodzi się nas coraz mniej.
Starsi publicyści często podkreślają jak to dawniej było źle, a teraz to jest w ogóle Ameryka, wiec dlaczego rodzi się nas tak mało? Otóż, tak postawiony problem nigdy nie znajdzie rozwiązania. Punktem odniesienia dla młodych ludzi nie są kolejki PRL-u, tylko pełne sklepy i siła nabywcza konsumentów na Zachodzie. Młodym ludziom, jeśli jeszcze pamiętają kolejki, to kojarzą im się z czymś miłym i frywolnym, a nie z trudnościami w zakupie towarów. Dziś problemu z zakupem nie mają, ale mają problem z pieniędzmi. A biorąc pod uwagę, że wielu było za granicą, to raczej powoduje to rozczarowanie i frustrację, że ich rówieśnicy z Zachodu mogą, a oni nie, kupić sobie określonych towarów.
Ostatnio opublikowano dane nt. umów śmieciowych. Wynika z nich, że w Polsce pracuje największy odsetek ludzi na tego typu umowach. Więcej nawet niż w Rumunii. Opublikowano również dane nt. średniej krajowej w Polsce, która wynosi 4 tyś zł. Ciekawe ilu młodych ludzi tyle zarabia?
I to są przyczyny niskiego poziomu urodzin.
Apeluję zatem do Zatroskanych o Tkankę Narodu Polityków, aby wzięli się za rozwiązywanie rzeczywistych problemów młodych ludzi, a nie starali się po raz kolejny, jak w przypadku ACTA, zaistniej wśród potencjalnych wyborców. Od użalenia się nad sobą, to są ludzie na co dzień, a nie politycy, bo ci powinni wreszcie wziąć się za konkretną robotę.
Pamiętam jak jeden z przywódców AWS, gdy poproszono go o rozwiązanie sporu w zakładzie powiedział, że takie problemy jego nie dotyczą, gdyż jego głowę nurtują pytania, przed jakimi stanie Polska za 10 czy 20 lat. Oczywiście niewiele z tych jego pomysłów i rozwiązań miało jakiekolwiek znaczenie, że już nie powiem, że nie dane mu było dokończyć, za sprawą wyborców, rozwiązywanie problemów z 10-letnim wyprzedzeniem.
Podobnie ma się lament z małą dzietnością. Nasi politycy, ku uciesze niektórych obywateli, wylewają żale, jak mało nas będzie za 20 czy 50 lat, a nikt nie postara się rozwiązać problemów wpływających na tak niski poziom urodzin.
Proponuję zatem wszystkim posłom, europosłom, tak Zatroskanym o Tkankę Narodu, aby część swoich pieniędzy, w ramach eksperymentu przez 4 lata oddawali wybranej młodej rodzinie. Zobaczymy czy wtedy młodzi będą mieć więcej dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)