Od 2005 r. kiedy to PiS i prawica wygrał wybory przebywałem już w Londynie, Krakowie i Warszawie. Wszędzie za pracą, bo w moich rodzinnych stronach z tym kiepsko. I wszędzie tam rozmawiałem z ludzi o polityce. I prawie wszyscy wypowiadali się inaczej o Kaczyńskim niż w moich rodzinnych stronach. To przekonało mnie, że Kaczyński ma wprawdzie twardy i zwarty elektorat, z którego się wywodzę, ale nigdy nie wygra wyborów.
W moich rodzinnych stronach PiS wygrywa z miażdżącą przewagą. Z kim nie porozmawiasz, to wszyscy za PiSem. Nawet w rozmowie z jednym kolegą, który znany był ze swoich zamiłowań do „środków odurzających” stwierdził on, że głosuje na PiS i Kaczyńskiego. Dla wielu ludzi z innych regionów jest to niepojęte. Jak miłośnik trawki może glosować na Kaczyńskiego? A jednak może, ale notka nie będzie o specyfice regionu tylko o Głównym Blokującym dojście do władzy prawicy.
Dwa miesiące temu wypowiedź profesor Fedyszak-Radziejowskiej o krecie w PiSie wywołała spore poruszenie w debacie publicznej. Niestety, po paru dniach temat umarł śmiercią naturalną. A problem pozostał:
Dlaczego prawica nie wygrywa wyborów w Polsce?
Czy jest to zasługa „kreta” czy Głównego Blokującego?
Na czym polegał sukces PiSu w wyborach w 2005r?
Moim zdaniem na ewolucji wizerunku. Na początku lat 90-tych PC i inne partie prawicowe kojarzone były z walką w rosyjską agenturą. Oczywiście, te hasła docierały do wielu wyborców, ale nie do większości. W momencie, kiedy PC zmienił się na PiS, i zamiast rosyjskimi agentami, zaczął straszyć panującym w Polsce bezprawiem, zaczął wygrywać wybory. Wrogiem publicznym nie był już rosyjski szpieg, ale przestępca, którego wypuszczono z aresztu po paru dniach od zbrodni. Sukces przyniosło pokazanie, że blokującym rozwój Polski jest panujący „układ”, a nie rosyjska siatka szpiegowska.
I to docierało do znacznie większej rzeszy ludzi niż straszenie agenturą.
Dziś PiS idzie w odwrotną stronę i cofa się po własnej ścieżce. Zaczyna straszyć rosyjską agenturą wpływu w komisji badającej wypadki lotnicze i w polskim rządzi, z samym Tuskiem na czele. A nie mówi nic, że to polska bylejakości przesądziła o katastrofie.
A takie działania PiS z kolej nie znajdują zrozumienia u wielu wyborców, nieuważających tragedii Smoleńskiej za pierwszorzędną sprawę. Ich zamiast tego, bardziej interesuje praca, czy jej brak, podwyżki cen i panujący wszędzie kryzys.
A PiS, podobnie jak PC kiedyś chciał zwalczać rosyjską agenturę, a dopiero później proponował Polakom konkretne rozwiązania dla Polski. Choćby były to najlepsze propozycje, to nie znajdywały poparcia wśród wyborców, bo w pierwszej kolejności PC kojarzony był z walką z rosyjską agenturą. I PiS robi dziś podobnie. Jego przekaż dotyczący reformy emerytur nie znajduje wielkiego poparcia wśród w Polaków. Bowiem dla wielu jest oczywiste, że skoro Tusk proponuje taką reformę, to PiS się z nią nie zgadza. I nawet, jeśli ktoś się z tą reformą nie zgadza, wcale nie znaczy, że zacznie popierać PiS. Bo po pierwsze to, że PiS się nie zgadza z Tuskiem to żadna nowość, a po drugie, przekaz jest taki, że dla PiS priorytetem jest Smoleńsk.
Z tego rozumowania wnioskuję, że szczyt popularności PiS już ma za sobą.
Jeśli ktoś nie wierzy, to zapytajcie młodych ludzi.
Innego wytłumaczenia nie znajduję, bowiem po 100 dniach rządów Tuska, jego poparcie, biorąc pod uwagę niezadowolenie wśród ludzi powinno sięgać 15 %. Powinni pozostać przy nim najbardziej wierzący z najbardziej przekonanych do niego. Tymczasem PO wciąż jest najsilniejsza partią.
A obecne działania PiS prowadzą do tego, że kompromitujące rządzenie Tuska nie znajdą alternatywy. W normalnych krajach jest tak, że główna partia opozycyjna staje się beneficjentem niepowodzeń rządu. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nieudolne działania Tuska, nie spotkają się ze wzrostem notowań głównej partii opozycyjnej jaką jest PiS. Beneficjentów obecnego kryzysu i słabości rządów Tuska będzie kilku. Nastąpi rozdrobnienie, niezadowolonego z Tuska elektoratu PO, na inne partie: Palikot, SP, PJN, albo po prostu skończy się kolejnym niskim rekordem frekwencji..
I wcale PO nie zanotuje miażdżącego spadku poparcia, bowiem przy Tusku nadal zostaną ci, którzy mając świadomość słabości Tuska, i tak będą woleli go niż Kaczyńskiego.
I tu jest właśnie problem, bo to Kaczyński jest Głośnym Blokującym przepływ ludzi z PO do PiS. Nie miejmy złudzeń twardy elektorat nie stanowi większości wśród głosujących na daną partię. Sam znam ludzi, którzy w 2001 głosowali na SLD, w 2005 na PiS, a w 2007 na PO. I jak ich specjaliści od politologii nazwą? Prawicowi? Lewicowi? Konserwatywni? Socjalni wyborcy?
Politolodzy stosują pewne określenia na wyborców i szufladkują ich, aby zrozumieć zachodzące zjawiska. Ale to wciąż są tylko pewne modele ułatwiające proces poznawczy.
Dla prawicowego wyborcy najważniejsze powinno być realizowanie celów:
- walka z obcą agenturą, ale nie w mediach, tylko realnie.
- walka z polskimi patologiami w urzędach, sądach, szpitalach
- wzrost pozycji międzynarodowej Polski,
a nie pozycja Kaczyńskiego. Liczy się idea, a nie człowiek. Liczy się realizoanie celów, a nie pozycja jednego polityka. Zatem, jeśli konkrety człowiek, nie może realizować tych celów, to trzeba człowieka wymienić. Człowiek-polityk jest tylko trybikiem, machiną, która ma zrealizować te cele. Jeśli mechanik nie umie czegoś naprawić, to wzywa się innego mechanika.
PiS pod wodzą Kaczyńskiego nie przekonało do siebie większość wyborców w sześciu kolejnych wyborach. A trzeba mieć świadomość, że politycznie uświadomionych wyborców prawicy jest wielu, ale nie rzesza. Na Salonie24 można się kłócić, tylko jak te kłótnię przekładają się na wzrost poparcia? I ile osób to rozumie?
Cele prawicowego i uświadomionego wyborcy są jasne, ale trzeba mieć też świadomość, że polityka to marketing. I oprócz głównych celów, trzeba mieć cele podrzędne, ale eksponowane medialnie żeby przyciągnąć mniej uświadomionych wyborców. A to, w jaki sposób ich przyciągnąć, to odpowiada konkretnie polityk i jego wizja „sprzedaży” swojej partii.
Ps.
Lepiej zatem przegrać 7., a nawet 8. wybory, mając perspektywę zwycięstwa z Ziobrą, niż 15. z Kaczyńskim.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)