TVP 2 wyemitowała wczoraj program z cyklu „Świat bez fikcji: Rosja kontra Zachód - nowa zimna wojna: Droga na szczyt”, w którym starano się znaleźć odpowiedź na pytanie o fenomen Putina.
Obraz został wyprodukowany przez BBC i został zgłoszony do prestiżowej nagrody BAFTA, nagrody brytyjskiego przemysłu filmowego.
Film jest jedną z niewielu prób przedstawienia krótkiej i treściwej odpowiedzi na postawione pytanie. I nie grzeszy przy tym powierzchownością
Jednym z głównych wątków, jaki przewijał się w filmie była sprawa Chodorkowskiego. I była to obiektywnych i nieocierająca się o groteskę próba wytłumaczenia konfliktu Putin - Chodorkowski tylko i wyłącznie względami politycznymi.
Większość bowiem publicystów przedstawią sprawę zamknięcia w więzieniu Chodorowskiego jako rewanż Putina za rzuconą w jego stronę rękawicę. Autorzy filmu nie tylko przedstawili „początki” procesów wielkich prywatyzacji w Rosji. Zachowała się archiwalna wypowiedz Chodorowskiego, w której szczerze przyznał, że nie działał wbrew prawu, a jedynie znalazł w tym prawie lukę.
Autorzy oczywiście nie pominęli założenia przez Chodorkowskiego fundacji „Otwarta Rosja”, niemniej jednak jak słusznie ocenili, to nie polityka stała się źródłem konfliktu między oligarchą a Putinem.
Według nich, główną przyczyną była niechęć Chodorkowskiego do płacenia wyższych podatków. Jak bowiem autorzy logicznie wywodzili, po amerykańskiej interwencji w Iraku, cena ropy drastycznie poszła do góry i pieniądze z tego tytułu zaczęły płynąc do oligarchów, których reputacja i źródło bogactwa trudno było uznać za przejrzyste.
Temu procederowi sprzeciwił się Putin, który chciał nałożyć wyższe podatki uzależniając je przy tym od ceny ropy na giełdzie. Pierwsza próba zagarnięcia pieniędzy dla państwowej kiesy okazała się niewypałem. Chodorkowski i jego sprzymierzeńcy ostrzegali otoczenie Putina, że mają większość w Dumie i jego projekt nie przejdzie. Na swoje nieszczęście mieli racje. Duma odrzuciła propozycje większego opodatkowania firm wydobywczych. Największy sukces Chodorkowskiego był jednocześnie początkiem jego klęski.
Putni i jego środowisko nie mogło się z tym pogodzić i zaczęli zbierać materiały na temat Chodorkowskiego. Putin postawił wtedy twarde ultimatum: albo oligarchowie przyjmą nowe warunki podziału zysków albo nie ma dla nich miejsca z Rosji.
Zorganizowano potem spotkanie, w ktorym próbowano porozumieć się. Ale na spotkaniu wypowiadał się tylko Chodorkowski, inni oligarchowie przyjęli postawę pogodzonych z losem.
Podczas tego spotkania Chodorkowski ośmielił się wypomnieć Putinowi, że państwo rosyjskie jest przeżarte korupcją. Debata toczyła się na żywo przed kamerami. Putin wprawdzie, jak na świetnego gracza przystało, przyjął do wiadomości skargi Chodorkowskiego, ale nie omieszkał zarzucić mu również wiele nieprawidłowości podczas prywatyzacji Jukosu.
Z taką obelga przed telewizyjnymi kamerami Putin nie mógł się pogodzić i w ciągu dwóch lat doprowadził do likwidacji Jukosu.
A ostatnim wydarzeniem przesadzającym o aresztowaniu Chodorkowskiego była podjęta przez niego próba sprzedaży części Jukosa amerykańskiemu gigantowi Exxon-Mobile. Po rozmowie z Chodorkowski prezes giganta udał się na rozmowę do Putina pytając Kreml o zgodę na taką transakcję. Zgody nie wydano, a na drugi dzień Chodorkowskiego aresztowano. Próba przerzucenia ciężaru gry na arenę międzynarodową była bodźcem do natychmiastowego działania dla Putin.
Ale jeszcze raz podkreślam, to nie polityczne ambicje Chodorkowskiego były przyczyną takiego działania. Była nim niechęć do płacenia wyższych podatków przez Chodorowskiego i wskazywanie na korupcje w aparacie władzy. A wiadomo, że Putin nie mógł sobie pozwolić na taki wizerunek przywódcy kraju.
Polityczne zamiary Chodorkowskiego były nie jako wtórne do jego finansowych planów. Chodorkowski bowiem doszedł do wniosku, że skoro władza narzuciła mu wyższe podatki, to on zmieni lub przynajmniej osłabi tą władzę. Chciał wrócić do poczatków z lat 90-tych, kiedy to oligarchowie mieli duży wpływ na decyzje rządu i kiedy to Duma odrzuciła propozycje Putina.
A powrotu do tych czasów nie chciał Putin.
Motywy były zatem czysto praktyczne, a nie polityczne jak wzrost demokracji w Rosji.
Przy tej okazji aż prosi się o porównanie do sytuacji w Polsce. W Rosji jak wspomniałem rząd Putina narzucił firmom wydobywczym wyższe podatki. Coś takiego jak naszemu KGHM obecnie zrobił Tusk. Przy czym w Rosji było środowisko, które się temu sprzeciwiło, wprawdzie poniosło klęskę, ale sprzeciwiło się. W Polsce biznesmeni z KGHM się nie sprzeciwili. Czy z tego by nie wynikało, że sytuacja w Rosji jest normalniejsza?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)