Co najmniej od naszego wstąpienia do UE, PiS reprezentuje stanowisko, że Polska powinna budować, w tym gremium, inne gremium, złożone z państw Europy środkowo - Wschodniej.
Taka wspólnota miałaby na celu lepsze reprezentowanie naszego wspólnego interesu. Choć dokładnie nigdy nie zdefiniowano tego interesu, a doświadczenie wskazuje, że państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie oglądają się na interes innych, tylko realizują swoje cele.
Tak było chociażby w sprawie rozmów negocjacyjnych przed wstąpieniem tych krajów do UE. Węgry czy Czechy nie oglądały się na Polskę, tylko każdy z tych krajów próbował jak najszybciej zamknąć kolejne obszary negocjacyjne. Jedynie w Polsce pojawiały się głosy, że powinniśmy razem negocjować, bo wtedy nasza siła jest większa. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Państwa naszego regionu nadal nie chcą słuchać Polski i jej argumentów, że w jedności siła.
Mimo to politycy PiS wciąż karmią nas wizją wspólnego bloku Europy Środkowo-Wschodniej.
Ostatnio z tym pomysłem powrócił na antenie Polskiego Radia pan Waszczykowski. Skądinąd, kiedyś uczestniczyłem w publicznej debacie z nim i trzeba przyznać, że posiada on wiedze na temat Bliskiego Wschodu. Niestety, jeśli ktoś jest dobrym dyplomatą, to niekoniecznie znaczy, że jest dobrym politykiem.
W wypowiedzi dla radia, Waszczykowski stwierdził, że Polska powinna budować silną pozycję z innymi krajami Europy Środkowej. Tym bardziej mnie to zdziwiło, że zawodowy dyplomata wciąż mówi o utopi. Ale skoro po takich kompromitujących działaniach, Tusk nadal ma jakiekolwiek poparcie w naszym społeczeństwie, to jak widać zapotrzebowanie na inne bajki i fatamorgany też są. I chyba tu jest odpowiedź dlaczego PiS wciaż o tym mówi.
Przypomnę, zatem najważniejsze wydarzenia ostatnich tygodni, aby pokazach, jak w praktyce wygląda wspólny interes państw Europy Środkowo-Wschodniej: Czech nie chcą Paktu fiskalnego, a Słowenia ekonomicznych sankcji przeciw Białorusi.
Jak w związku z tym zmusić te kraje, żeby reprezentowały interes regionu? Jakimi sposobami jesteśmy w stanie przekonać Czechow czy Słoweńców, żeby postawili najpierw interes całego regionu, a dopiero potem swój partykularny interes.
Odpowiedź na to pytanie przynosi życie. Polska nie ma żadnych instrumentów żeby zbudować naciski na ościenne kraje. Mimo to politycy PiS nas o tym przekonują, ku uciesze Polaków, którym marzy się rola przewodników regionu.
Mamy w Polsce pretensje do Niemiec, że wybudowali gazociąg z Rosją w imię swoich interesów. A nikt nie ma pretensji do Słowenii, że jako jedyna zablokowała sankcje ekonomiczne skierowane przeciw Białorusi w imię swoich interesów. A dokładnie interesu jednej grupy, która podobno za 100 mln euro buduje hotel w Mińsku. Z czego to wynika? Wynika to z tego, że koncepcja PiS zakłada, że wspólny blok będzie budowany, aby wzmocnić role Polskie w negocjacjach z Niemcami i Rosją. I dlatego mamy do nich pretensje, jak coś robią ponad naszymi głowami. Wtedy pada argument o interesie regionu. A nie mamy pretensji do Słowenii, dlatego, że przyznanie się, żą mała Slowenia reprezentuje swój interes oznacza, że koncepcja PiSu się skompromitowała. Bo jak można z małą Słowenią rozmawiać o polityce regionu, która w dodatku nic sobie nie robi z uwag polityków PiS? Koncepcja PiS zakłada rozmowę z Niemcami i Rosją, a nie z małą Slowenią.
To PiS próbuje przekoanć Polaków, że coś takiego jest i, że Polska w tym odegra znaczącą rolę. Problem w tym, że poza politykami PiS żadni inni politycy nie widzą potrzeby wspólnego definiowania interesu Europy Środkowo Wschodniej.
Czy ktoś się zastanowił nas sensem budowania bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej , tak zwanego obszaru ABC ( od nazw mórz Adriatyk, Bałtyk, Czarne), czy tylko mami Polaków rządnych władzy nad, nawet niewielką częścią świata?
Dotychczas bodaj tylko raz wystąpiła silna potrzeba zamanifestowania wspólnego frontu, kiedy to przywódcy, byli i obecni, wystosowali list do Obamy, z prośbą, aby nie odwracał Ameryki od tej części świata. I na tym się skończyło.
Zatem z pewnością są obszary, kiedy mozemy zdefiniować interes regionu i postawić go przed interesem krajowym. Ale występuje on jak widac tylko w kontaktach z USA. A zamiarem PiS jest budowanie takiej wspólnoty do rozmów z UE i Rosją.
Zatem w praktyce wizja PiSu nie występuję i jest utopią. Mimo to z uporem maniaka nadal jest przedmiotem debaty politycznej na zapleczu tej partii, a wizje kreślone przy tej koncepcji nadal znajdują sympatyków. Koncepcja ABC to nic innego jak budowanie zamków na piasku.
Wiele osób w Polsce chciałby, żeby coś takiego jak wspólny blok ABC był, ale chęci a realia, to całkiem co innego.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)