Nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, że Kaczyński ostatnio zapałał szczególną miłością do „Solidarności”.
Pewnie to z powodu powstania Solidarnej Polski, tak na marginesie
Przypomnę, zatem najważniejsze fakty, zwolennikom Kaczyńskiego:
- genialny strateg Kaczyński, jak już zagospodarował prawą stronę sceny politycznej, to postanowił zwrócić się do centrum. Postawił na liberalne skrzydło PiS, czyli Marcinkiewicza, a potem Gilowską, co miało być ruchem godnym największego stratega w dziejach Polski od czasów Piłsudskiego. Był to początek wojny polsko-polskiej, PiS-PO, wiec Kaczyński chciał podebrać trochę żołnierzy z obozu wroga. Jak bardzo się pomylił i co z tego strategicznego zagrania wyszło to wiadomo. Wyszło wielkie nic. Kaczyński tylko się skompromitował, że po raz kolejny nie zna się na ludziach i stawia na miernoty. A potem pozostało mu tylko wylewanie żalu do wszystkich tylko nie do siebie, że go zdradzają.
- w tym samym celu strateg Kaczyński sięgnął po ludzi, którzy później utworzyli PJN, a którzy w większości rekrutowali się z warszawskiego ratusza, gdy prezydentem był jego brat Lech. Lech Kaczyński, przez wiele lat uchodził za tą bardziej społeczną część braci Kaczyńskich. Jako osoba znająca kodeks pracy, był utożsamiany bardziej z socjalistami niż nacjonalistami. I tak o to wokół socjalisty Lecha Kaczyńskiego wyrosło liberalne skrzydło PiS, na którego w pewnym momencie postawił strateg Kaczyński, gdy potrzebował tych żołnierzy do walki o elektorat PO. Którego oczywiście nigdy nie zdobył
- ponieważ nigdy nie zdobył tego elektoratu musi znów pokochać się z socjalistami z „Solidarności”, gdyż pod bokiem rośnie mu konkurencja w postaci Solidarnej Polski.
- jakby tego było mało musi również znów zabiegać o „prawicowy” katolicki elektorat i w tym celu pojednał się nawet z Markiem Jurkiem. Jurek, przypominam, odszedł z PiS, bo Kaczyński jak był premierem już nie był takim zawziętym katolikiem jak przed wyborami, bo wiadomo, walczył o liberalny elektorat z PO, i dlatego nie zgodził się na wpisanie do konstytucji zapisu o ochronie życia od momentu poczęcia. Teraz jakby Kaczyński znów stał się katolikiem, co potwierdził nam wszem wobec sam Jurek.
Na marginesie dodam, że mój sąsiad, gdy jego syn rozwiódł się z żoną, to syna przez kilka lat do domu nie wpuszczał, bo jak przystało na katolika nie uznaje rozwodów. Kaczyńskiemu-katolikowi chyba nigdy nie przeszkadzało, że bratanica jest po rozwodzie.
Przypomnę również słowa jednego z polityków PiS na temat strajku pielęgniarek, pod gabinetem premiera, gdy funkcję tą sprawował Kaczyński. Jego zdaniem strajk: „jest politycznie wykorzystywany do tego, by rząd Jarosława Kaczyńskiego przestał istnieć”.
A w jakim celu Kaczyński pojawia się w miasteczku „Solidarności”, czy organizuje manifestacje w Warszawie, jeśli nie w celu wykorzystania politycznego do obalenia tego rządu.
Apeluje zatem do protestujących, nie dajcie się po raz kolejny wykorzystać. Bo Kaczyński znowu udaje zatroskanego o los zwykłego robotnika i katolika, a potem będzie stawiał na liberałów. Bo wiadomo wyższa konieczność. A jak mu się nie uda, to zawsze przecież powie, że znowu wokół niego byli sami agenci i zdrajcy.



Komentarze
Pokaż komentarze (34)