Nie tak dawno Kaczyński deklarował, że nie będzie kandydowała na urząd prezydenta, bo podkreślam, prezydent nie ma dużej władzy, a jego interesuje władza.
Na takie deklaracje od razu odpowiedziały jego tabuny, których żywot w polityce, uzależniony jest od humoru Kaczyńskiego.
Teraz Jarosław, ponieważ naród tego się domaga „Jarosław Polskę zbaw”, deklaruje, że jednak będzie kandydował. Czy można sobie wyobrazić bardziej wyraźny przykład odnoszący się do słów Wałęsy: nie chcem, ale muszem?
Teraz nawet już mu przestało przeszkadzać, że prezydent nie ma dużej władzy.I zadeklarował, ze jednak wystartuje w wyborach prezydenckich. Czy polityk, który zmienia zdanie w zależności od pory roku, czy dnia jest politykiem poważnym? Według mnie nie
Chyba, że strateg Kaczyński wpadł na taki o to pomysł, że zadeklarował, iż nie będzie kandydował, żeby sprawdzić lojalność swojego środowiska, po tym jak Ziobro z ekipą odeszli. Gdyby wyskoczył jakiś kandydat w PiSie byłby to murowany agent i śpioch po przegraniu kolejnych wyborów.
Jeśli takie deklaracje wynikają z wewnętrznych rozgrywek, to też dobrze nie świadczy, bo to dowodzi, że dla Kaczyńskiego bardziej liczą rozgrywki niż dobro kraju.
Kiwa kiwa aż się sam zakiwa oraz w co gra Kaczyński pozostają cały czas aktualne.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)