Według politologów, socjologów, psychologów, filozofów, a kto wie czy i nie psychiatrów przyjęło się, że Polska podzieliła się po Smoleńsku na dwa obozy. Podział jest mocny, nie ma transferów między nimi i przebiega wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia. Po jednej stronie są patrioci po drugiej europejczycy.
Wszyscy ci, którzy dokonują takiego podziału i zaznaczają, że jest on trwały i zabetonowany, zapominają o innym podziale. Gdybyśmy na ten podział nałożyli matryce innego podziału, a mianowicie stosunku do więzień CIA w Polsce, to okaże się, że ten zabetonowany podział legł w gruzach. Oto, bowiem linia podziału, jaki mamy w stosunku do wiezienia CIA nie jest tożsama z podziałem smoleńskim. I gdybyśmy zapytali ludzi na Krakowskim Przedmieściu o tą sprawę, to okazałoby się, że wielu tych, co niedawno pluło na siebie teraz byliby w jednej drużynie.
Zwolennicy PiS, PO i SLD trzymają się razem, bo są patriotami i według nich sprawie więzień CIA należy ukręcić łeb. Palikot coś tam próbuje ugrać na tym, ale czy jest to kolejny happening, czy realna chęć wyjaśnienia sprawy to nie wiem.
Zwolennicy SLD w trosce o swoich polityków chcą uciszyć sprawę. Mogłoby się, bowiem to skończyć oskarżeniami prokuratorskimi, a nawet Trybunałem Stanu dla wielu z nich. Zwolennicy PiS w imię strategicznych stosunków polsko-amerykańskich też chcą ją uciszyć. Czego się bowiem nie robi dla dobrych relacji z naszym największym sojusznikiem? Zwolennicy PO, jak zawsze na początku siedzą cicho i czekają na instrukcje z góry, jak mają się zachować. A politycy PO na razie badają temat, czy lepiej się zająć tą sprawą mając na uwadze straty własne, czy lepiej uciszyć sprawę. I tak oto od 2005 r sprawa gdzieś krąży, ale i stoi w miejscu.
Tymczasem jest to wyśmienita okazja do przedyskutowania z Amerykanami wielu ważny dla nas kwestii. Trudno bowiem sobie wyobrazi lepszy temat, gdzie polska strona będzie miała inicjatywę. A w tej mamy.
Polska jaka jest taka jest i szybko jej nie zmienimy szczególnie jej pozycję na arenie międzynarodowej. Dziś wielu zwolenników PiS domaga się większego nacisku na rosyjski rząd w sprawie wraku. Poza wysyłaniem listów, to my niewiele możemy. Ale oczywiście według niektórych robimy za mało. Pewnie najlepiej by było jakbyśmy wysłali GROM, żeby odzyskał wrak i w tajemnicy przewiózł do Polski.
Zatem my nie możemy dyktować warunki innym, silniejszym, ale możemy się z nimi targować, jeśli jest ku temu okazja.
Przykład:
Kaczyński się chwali, że wytargował w zamian za zgodę na podpisanie Traktatu Lizbońskiego, to, że nie będzie symboli europejskich na równi z krajowymi. Uważa to za swój sukces negocjacyjny. Tymczasem wielu fachowców wtedy uważało, że Traktat Lizboński powinniśmy "sprzedać" za Pakiet klimatyczny. Symbole prędzej czy później i tak będą, poza tym, że obroniliśmy swoją "niepodległość" w sferze emblematów, to Polska niewiele zyskała. Gdybyśmy "sprzedali" Traktat za Pakiet, to pewnie wcześniej utracilibyśmy swoją "suwerenność" w sferze graficznym, ale za to nasza gospodarka miał by więcej czasu na dostosowanie się do wymagań Pakietu. Bo Pakiet, podobnie jak unijne emblematy wcześniej czy później i tak wejdą w życie. Dla Polski lepiej, żeby Pakiet wszedł później. A na odsunięciu w czasie unijnych emblematów zyskaliśmy niewiele.
Zatem to była okazja aby zyskać coś konkretnego dla Polski. Teraz podobną okazją są więzienia CIA.
Niestety nasi "patrioci" chcą sprawie ukręcić łeb w imię strategicznych stosunków polsko-amerykańskich. Nie wadzi im, że brakuje konkretnych dowodów na strategiczność tych relacji.
Przypominam zatem, że sprawa więzień CIA w Polsce wyszła w 2005 w amerykańskim „Washington Post”. Skoro to w USA ktoś wyjął tą sprawę na wierzch, to niech teraz oni sami ją załatwią. Trudno wymagać od Polski, żeby była bardziej proamerykańska niż sama Ameryka.
A w Polsce nie sądzę, że jest osoba zorientowana w wewnętrznych relacjach między frakcjami w CIA. Po co wiec pchać się w coś o czym nie mamy pojęcia? W Polsce jako tako są jeszcze ludzie, którzy orientują się, o co w Moskwie może chodzić, ale niewielu wie o co biega w Waszyngtonie. Niech sobie frakcje CIA sprawę załatwią między sobą, a Polska może się domagać od naszych strategicznych sojuszników, konkretnych rzeczy - strategicznych - w zamian za przyciszenie sprawy więzień
Konkretnie to chodzi o technologie wydobywania gazu łupkowego. Żeby w polskim establishmencie zapanował zmowa milczenia, to każda partia może obsadzić swoimi ludźmi jedną państwową firmę wydobywczą. A za wydobycie gazu biorą się: Orlen, PGNiG, Lotos, PGE i Tauron. Starczy dla wszystkich.
Będzie to okazja, aby Amerykanie nas nie wydymali jak w przypadku offsetu za F-16. Jeden pan, później minister, opowiadał mi jak to w Finlandii w zamian za offset powstała Nokia, która technologię przejęła od Motoroli, właśnie w ramach offsetu. I można dziś zadać pytanie, gdzie ta polska Nokia?
Z Amerykanami trzeba umieć rozmawiać, niestety w sprawie offsetu, w sprawie Iraku popełniono podstawowe błędy. Założono, że Amerykanie to tacy Polacy, tylko o większej sile rażenia światowego: a więc kupą mści panowie, a potem jakoś to będzie. Jeśli ogląda się amerykańskie filmy, kręcone przeważnie przez lewaków, to trudno mieć Amerykanów za inteligentnych. Ale niestety Amerykanie, tak głupi jak na filmach nie są.
Dzięki takiemu postawieniu sprawy utrzymamy strategiczne stosunki polsko-amerykański, tłusza blogerska będzie zadowolona, partie też. A jak Januszek będzie za bardzo fikał, to skończy się szybko jego kariera. A zakończenie z pewnością nie będzie happyendem. Pod tym względem ludzka pomysłowość jest prawie że nieograniczona. Można skończyć w rowie na ostrym zakręcie, można wpaść pod jadący pociąg, albo dostać nagłego ataku serca. W razie braku pomysłów można również wypić drinka z polonem.
Ja nie straszę, tylko ostrzegam i jakby, co to pierwszy o tym pisałem :)


Komentarze
Pokaż komentarze