Zaczęło się od zeszłorocznej wizyty Komorowskiego w Chinach. Teraz przyszedł czas na rewanż. Sam chiński premier pofatygował się do Warszawy. Byłą to pierwsza na tak wysokim szczeblu wizyta od bodaj 25 lat.
Chciałbym się teraz skupić na skutkach geopolitycznych tej wizyty i poszerzającej się współpracy Chin z Europą środkową.
Co oznacza chińska wizyta w tej części Europy?
Wielu ekspertów potwierdza, że Chinom zaczyna brakować miejsca, zatem interesują ich coraz to nowe obszary geograficzne. Zaczęło się oczywiście od „eksploatacji” USA, Europy Zachodniej, co oczywiście jest związane z wymianą handlową. Potem przyszła pora na Afrykę i Amerykę Południową. Tutaj zainteresowanie Chin tym obszarem jest inne, niż wcześniejszych państw, bo te obszary z kolei pełnią głównie rolę dostarczyciela surowców.
Ponieważ chińska gospodarka wciąż dynamicznie się rozwija to Chiny potrzebują nowych terenów, dlatego skierowały się do Europy Środkowej. Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy dla Chin obszarem trzecioplanowym. Pewnie ze względów gospodarczych tak, z racji naszych małych możliwości. Ale właśnie czytam książkę o Chinach z początku XX wieku i widać, że już wtedy elity chińskie bardzo interesowały się rozbiorami Polski. Było to analizowane i porównywane z ich doświadczeniami, kiedy to mocarstwo chińskie było bez trudów ograbiane przez imperia zachodnie. O tym, że Chińczycy analizowali upadek komunizmu, który zaczął się w Polsce, to nie wspomnę, bo to znana historia.
Zatem jesteśmy obszarem, który wzbudza zainteresowanie Chin.
I to zainteresowanie rośnie. Bowiem Chiny mające dużą nadwyżkę gotówki nie chcą już wydawać kasę tylko na słabnący dolar czy euro, ale szukają dywersyfikacji swoich zabezpieczeń finansowych.
I dlatego ochoczo spoglądają na Europę Środkową, która jest zieloną wyspa, Pomijając spór o „zieloną wyspę”, czy to naprawdę zielona wyspa czy nie, to Chiny zainteresowały się tym regionem właśnie ze względu na wzrost gospodarczy.
Takie zainteresowanie Chin z pewnością może nie podobać się sąsiadom Polski, zarówno tym ze Wschodu jak i Zachodu. O ile z tymi ze Zachodu sprawa jest dość prosta, bo zawsze można powiedzieć, że sami proszą o ratowanie euro yuanem, o tyle Wschód może czuć niepokój. Dla nich każdy kto stoi na przeszkodzie rosyjskim kozakom pragnącym napoci swoje konie nad Sekwaną, albo nawet nad Tagiem, budzi co najmniej niechęć.
Ale wbrew pozorom Chiny mogą zyskać niespodziewanego sojusznika w tej części Europy. Mam tu na myśli USA i udowodnię w jaki sposób.
Spór chińsko – amerykański jest widoczny przy wybrzeżu chińskim. Chodzi o amerykańską ochronę w postaci Tajwanu, Korei, Japonii, jako pierwszej zapory przed Chinami. Ta zapora z kolei blokuje ekspansje Chin. Amerykanie nie prędko odpuszczą Tajwan. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że USA będą bardziej bronić Tajwanu niż Polski, gdyby do czegoś doszło. Ale nie dlatego, że teraz USA mniej interesują się Polska, czy Europą. Tajwan, to moze nie taka Wielka Brytania, bo pewnie bardziej Japonia przypomina UK, ale Tajwan to taka Grecja. Nie można pozwolić, na jej utratę, bo leży na ważnym szlaku komunikacyjnym i może spowodować efekt domina.
Ale spór USA-Chiny nie jest sporem ideologicznym. Komunizm nie musi wykazać swojej wyższości nad kapitalizmem i odwrotnie. To, że mocarstwa te maja obszar sporny, nie znaczy, że gdzieś indziej nie mogą współpracować. I naturalnym obszarem gdzie ich interesy nie zachodzą na siebie, a uzupełniają jest właśnie Europa Środkowa. Póki co Chiny nie rzucą wyzwania USA o Tajwan, zatem czemu mieliby odmawiać współpracy w Europie Środkowej czerpiąc z tego korzyści?
W interesie USA nie jest nadmierna integracja europejska, ponieważ może to prowadzić do powstania konkurencyjnego mocarstwa. W dodatku takie mocarstwo w naturalny sposób skieruje się na współpracę z Rosją, jako dostarczycielce surowców. Z tego powodu wielu Amerykanów nawet uważa, że trzeba wspierać Polskę jako kraj, który będzie przeciwdziałał takiej współpracy ze względów historycznych.
Skoro Amerykanie obecnie mają inne zmartwienia to wydaje się ze bardoo chętnie dopuszczą Chińczyków do tej części Europy, aby budowały potęgę tej części świata wsadzając tym samym klin w rodząca się europejską (pod rządami Niemiec) współpracę z Rosją.
Ps.
Nie chodzi mi, że Chińczycy zastąpią Amerykanów, chodzi o życzliwość ze strony USA na poczynania Chin w tej części Europy i zielone światło na niektóre działania, przede wszystkim gospodarcze. Chiny nie mają w naszej części Europy strategicznych interesów wiec nawet nie chcą zastępować USA.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)