martinoff martinoff
1245
BLOG

Kaczyński jest większym rusofobem czy tuskofobem?

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 14

Jesteśmy świadkami ważnego wydarzenia. Pierwszy raz, co najmniej od Smoleńska,  prawicowi publicyści ośmielili się skrytykować Kaczyńskiego, za jego wezwanie do bojkotu ME na Ukrainie. Nawet oni przyznali, że takie działania służą interesom Rosji, Niemiec, ale nie Polski.

Już pomijając fakt, że Niemcy po raz kolejny proponują organizację u siebie części mistrzostw. Przecież od samego początku w Niemczech dominował pogląd, że gospodarze ME nie zdarza na czas wybudować stadiony i trzeba je przenieść do Niemiec. Teraz zaniedbywana dotychczas Julia Tymoszenko stała się kolejnym narzędziem w niemieckich interesach. Nie tylko tych pilarskich, które chciały przenieść mistrzostwa, ale przede wszystkim Tymoszenko stała się narzędziem politycznym.

Widać gołym okiem, że w Niemczech i innych krajach UE są środowiska, które chcą pokazać Ukrainie jej miejsce w szeregu i dać jasno do zrozumienia, że nie należy do Europy.

Pytanie oczywisćie jakie się nasuwa jest takie, w czyim interesie działają te środowiska, czy są to tylko interesy biznesowe, chcące przenieść mistrzostwa, czy interesy polityczne i przed kogo sterowane? Z pewnością z takiego obrotu sytuacji najbardziej zadowolona z tego jest Rosja.

 

I dlatego ten przypadek jest znaczący.  Kaczyński z pewnością ma świadomość, że bojkot Ukrainy służy interesom Rosji woli iść tą drogą niż stanąć w jednym szeregu z Tuskiem i Komorowskim.

Dotychczas mogliśmy Kaczyńskiego uważać za rusfoba, wszędzie węszył rosyjskie interesy i spiski i kazał swoim wyborcom trzymać się od nich z daleka. Teraz można powiedzieć, że Kaczyński jest Tuskofobem, bo nawet potrafi poprzeć rosyjskie interesy, aby zaszkodzić Tuskowi.

Przy tej okazji szkodzi polskim interesom. Nie zapominajmy, że to my jesteśmy współgospodarzem mistrzostw i to z ukraińskiej inicjatywy wyszedł pomysł wspólnej organizacji. To, co złe idzie na Ukrainę spada też na Polskę.

 

Że wspomnę o jednym istotnym fakcie. Wspólna organizacja miała połączyć nasze narody. Historia i wojny miały zostać zastąpione przez wspólne mistrzostwa. Tymczasem może jeszcze bardziej nas podzielić. Ukraińcy mogą mieć do nas słuszne pretensje, że zamiast ich popierać i wspierać, gramy na ich osłabienie. Zamiast tworzyć jeden team, Polska próbuje wykorzystać Ukrainę, aby przejąć organizacje meczy. Tym bardziej mogą się czuć oszukani, że to Ukraińcy zaproponowali nam organizację, a teraz poczują, że Polacy chcą ich wyrolować. Wspólne mistrzostwa oznaczają wspólną organizację i wspólną odpowiedzialność, a Polska niczym Poncjusz Piłat umywa ręce i mówi, że w Polsce jest wszystko OK, tylko na Ukrainie jest źle, alę Polskę to nie obchodzi.

Przy okazji bojkotu Ukrainy nie można, nie wspomnieć o Białorusi. Niestety rzadko wraca się do tego przykładu, gdzie za dwa lata mają być organizowanie mistrzostwa świata w hokeju. W państwie rządzonym przez Łukaszenkę stracono dwie osoby w procesie, który daleko odbiegał od europejskich norm, a mimo to nikt z tych co wzywają do bojkotu Ukrainy, nie wzywa do bojkotu Białorusi. A przecież Tymoszenko żyje, nie została stracona. Dlaczego nagle teraz wszyscy bronią Tymoszenko, a nikt nie protestował przez półtora roku od początku procesu?

Doprawdy dwulicowość świata zachodniego jest uderzająca.

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka