We wczorajszym wpisie pani Agnieszka Romaszewska, aby uzasadnić bojkot euro przez Kaczyńskiego, posiłkowała się ciekawą teorią i jeszcze ciekawszym założeniem.
Otóż nie wiem, jaki do końca był motyw tego wpisu, ale interpretuje sposób myślenia pani Romaszewskiej, a wiec i pośrednio Kaczyńskiego, w następujący sposób:
Pani Romaszewska jest na tyle inteligentną osobę, że nie próbuje w absurdalny sposób bronić decyzji Kaczyńskiego jak to robią jego wyznawcy. Czasami ich argumenty doszły do granic absurdu i jakakolwiek polemika mija się ze zdrowym rozsądkiem. Pani Romaszewska przyznaje: „Skutki zaś musiałby być fatalne: w ten sposób Janukowycz zostałby bowiem ostatecznie zepchnięty do wschodniego narożnika ringu, gdzie już czeka na jego obitą twarz Putin z miękkim ręcznikiem i zapasami gazu.”
Aby zrozumieć ten sposób myślenia potrzebne jest założenie.
To założenie opiera się na tym, że istnieje INTERES NARODOWY, niezależny od partyjnej interpretacji i każdy Polak identyfikuje się z tym INTERESEM. A wiec INTERES NARODOWY, to nie interes narodowy rozumiany przez PO, albo interes narodowy według PiS. To po prostu INTERES NARODOWY i każdy Polak nie ma wątpliwości, że to właśnie jest INTERES NARODOWY.
Oczywiście myśląca cześć ciała od razu zapyta jak określić ten INTERES NARODOWY? I niestety, tu jest problem. Bo gdy zaczniemy ten INTERES definiować, to od razu natrafimy na polityczne spory. Mimo to, wierzę, że istnieje taki INTERES NARODOWY, z którym każdy Polak się identyfikuje i nie pyta, czy to jest nasz INTERES NARODOWY, tylko wie, że tak jest. Jest to trochę założenia naiwne, i mityczne. Bo czy można określić istnienie czegoś, tylko na podstawie swoich przekonań?
Ale INTERES NARODOWY wymaga czasami działań dwutorowych.
I jak sądzę taki był motyw przedstawienia działania Kaczyńskiego przez panią Romaszewską.
Wiadomo, bowiem, że w naszym INTERESIE NARODOWYM nie jest bojkot mistrzostw na Ukrainie. Ale jednocześnie sytuacja polityczna doszła do takiego momentu, że wiele środowisk europejskich przyłącza się do bojkotu. Zatem w Polsce też ktoś musiał przyłączyć się do bojkotu. A skoro Tuskowi nie wypadało, to Kaczyński przyjął to na swoją klatę. I wezwał do bojkotu.
Mając świadomość, że sam bojkot jest niezgody z INTERESEM NARODOWYM, ale jednocześnie mając świadomość, że nie możemy pozostawać w izolacji europejskiej i zamykać oczy na to co dzieje się na Ukrainie.
Jeśli moja teoria jest prawdziwa, to prowadzi do ciekawych wniosków.
To, bowiem oznacza, że Kaczyński wcale nie jest eurosceptykiem, a jedynie w ważnych sprawach próbuje grać taką role, po to, aby więcej ugrać dla Polski, to co jest w jej INTERESIE NARODOWYM. Występuje, bowiem w roli straszaka, na którego mogą powołać się wszystkie ośrodki polityczne w Polsce i pokazać, że skoro nam Unia nie da, to wstrętny Kaczyński dojdzie do władzy i będzie jeszcze gorzej. Zatem lepiej dajcie nam to niż, żeby Kaczyński miał powrócić do władzy
Wtedy trzeba pochylić głowy przed intelektem Kaczyńskiego. Ale z drugiej strony oznacza, że Kaczyńskiemu nie chodzi o samą władzę, a jedynie na oddziaływanie na władze i na ośrodki decyzyjne w Polsce i Brukseli w ważnych sprawach. Przez to ma wpływ na politykę, ale też pogodził się z tym, że nie będzie rządził, bo przyjmuje na klatę wszystko, co złe, aby inni mogli w spokoju realizować INTERES NARODOWY.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)