Do napisania tej notki zanosiłem się od dawna. Ale ponieważ sprawa Beaty Sawickiej zbliża się do końca, to jest dobra pora do przedstawienia pytania i próby podjęcia odpowiedzi na nie.
A pytanie brzmi: czy prowokacja jest cnotą?
Przy okazji procesu byłej posłanki dowiadujemy się, że służby specjalne podjęły grę wobec osoby, co do której nie istniały żadne przesłanki, że może być podatna na korupcję. Więc z zasadny gra operacyjna wobec niej nie powinna być podjęta. Bowiem w państwie obywatelskim z zasady państwo ufa swoim obywatelom, a podejmuje się wobec nich pewnych niecnych działań tylko w przypadku, gdy istnieją podejrzenia i przesłanki, że osoba ta jest nieprawa. Zatem dopiero w takich okolicznościach można posłużyć się z zasadny niecnymi służbami specjalnymi, aby w sprawie wyższej konieczności dowieść i rozstrzygnąć, czy rzeczywiście obywatel, a szczególnie przedstawiciel narodu jest osobą nieprawą.
Takie rozumowanie jest główną linią obrony Sawickiej. I jest niestety mylne. A co gorsze bronienie się przez nią i zasłanianie się względami etycznymi z jest niewłaściwe.
W moim kościele znajduje się malowidło na ścianie przedstawiające scenę z Abrahamem i Izaakiem, który miał zostać złożony na ofiarę Bogu.
Ta biblijna przypowieść dowodzi, że Bóg jest największym prowokatorem na świecie.
Otóż najpierw podarował Abrahamowi i Sarze dziecko, którego nie mogli mieć, a potem zażądał od nich złożeniu mu go w ofierze.
I co zrobił Abraham? Postanowił złożyć syna. Nikt się nie pytał, dlaczego Bóg postanowił sprawdzić Abrahama: czy miał wobec niego podejrzenia, że jest nielojalny, albo dlaczego najpierw dał mu syna i teraz odbiera?
To dowodzi, że prowokacja z zasadny jest cnotą i powinna być podejmowana nie tylko wobec osób, co, do których istnieją przesłanki nieprawości, ale wobec każdego. Na zasadzie, sprawdzamy, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Skoro Bóg stosował prowokacje, to czy służby specjalnie nie powinny jej stosować, bo to nie jest cnotliwe?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)