Na ostatnim roku studiów, gdy razem z kolegami przygotowywalismy się do obrony pracy inżynierskiej na zajęciach nasz dziekan powiedział, ku pokrzepieniu naszych serc, że wszyscy powinni się obronić.
Poza oczywiście skrajnymi przypadkami, gdy ktoś sporządził plagiat. Wszyscy powinniśmy uzyskać upragniony tytuł inżyniera. Szanowny pan dziekan tak uzasadnił swoją wiarę w nas: jeśli ktoś skończył studia i zaliczył wszystkie przedmioty, to nie może się nie obronić. To podważałoby bowiem zaliczenie przez niego tych przedmiotów i podważałby decyzję innych profesorów, którzy znając studenta przez semestr, albo dłużej, uznali, że posiadł on wystrczającą wiedzę. Gdyby student się nie obronił znaczyłoby to, że kilkunastu, albo nawet wiecej profesorów się pomyliło.
Słowa te przypomniały mi się, gdy sąd apelacyjny uniewinnił Beatę Sawicką. Absurdalna decyzja sędziego, który zakwestionował decyzję swoich poprzedników stawia go nie tylko w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem ( cała Polska widziała, że Sawicka z własnej i nieprzymuszonej woli wzieła kasę), ale wprowadza pewien wyłom w dotychczasowej praktyce sędziowskiej.Sędzia uzasadnił, że wprawdzie Sawicka wzięła, ale materiał był zgromadzony nielegalnie.
Sędzia Rysiński zdaje się za dużo naoglądał się amerykańskich filmów i zaczeprnął z nich swoje uzasadnienie, bo czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było.
Zatem my jako obywatele mamy teraz prawo zapytać: czy w Polsce wymiar sprawiedliwości bazuje na prawie czy na osobie sędziego?
Bo jak można wydać dwa diametralnie różne wyroki bazując na tym samym materiale dowodowym? Sąd pierwszej instancji skazał Beatę Sawicką na 3 lata pozbawienia wolności, sąd apelacyjny uniewinnił, dysponując tym samym materiałem, bo nie pojawiły się nowe, nieznane dotychczas fakty.
To tyle, jeśli chodzi o ocenę wyroku sądu. Teraz przejdę do mojej opinii
co należy zrobić, aby uniknąć podobnych przypadków w przyszłości.
Trzeba nie tylko zlustrować sędziów, ale równocześnie podnieść ich kompetencje. Dziś sędzia zajmuje się przeróżnymi sprawami nie ma specjalizacji. Przy całej złożoności procesów i mechanizmów niestety potrzebna jest wiedza nie tylko z zakresu prawa, ale i wiedza specjalistyczna z tej dziedziny, w której sędzia orzeka.
Ale obawiam się, że i to nie wystarczy. Choć podniesienie poprzeczki dla sędziów pozwoli wyeliminować tych najsłabszych.
Potrzebny jest wyrazny sygnał dla środowiska sędziowskiego, aby sędziowie orzekali nie tylko w zgodzie z prawem, ale i elementarnych poczuciem sprawiedliwości.
A ten elementarne poczucie nakazuje skazanie posłanki, która przyjęła łapówkę. Skoro sędzia Rysińki tak lubi amerykańskie filmy, to z pewnością zauważył, że w krajach anglosaskich największym przęstepstwem osoby publicznej jest kłamstwo i łapówkarstwo. Nazwanie kogos liar – kłamcą jest większą obrazą niż porównywanie kogoś matki do kobiety lekkich obyczajów - matherfucker. I to nie tylko wśrod polityków, ale i na ulicy.
Jaki to mógłby być sygnał? Tego nie wiem, najprościej byłoby wypuścić seryjnego samobójcę, który wskaże sędziom jak mają orzekać, w takich i podobnych sprawach. Skoro samobójca krąży wśród świadków katastrofy smoleńskiej, to nie widzę powodów żeby samobójca nie krążył wśród tych którzy rozkradają Polskę i zrobili z największej świętości szmatę.
To co się dzieje po katastrofie smoleńskiej przeniosło uprawianie polityki w Polsce na inny poziom. Poziom ten ociera się o ściężkę wojenną.
Niestety tego sygnału nie wyśle PiS.
Na koniec uwaga iż skoro mamy trój poział władzy. To przy calej ułomnosci władzy wykonwaczej i ustawodawczej w Poslce podlagaja one jakiejs kontroli spolecznej. Wlładza sadownicza nie podlega zadnej kontroli.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)