martinoff martinoff
433
BLOG

Dlaczego należy sprzedać Azoty Rosjanom (chociaż ich część)

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 6

 

Gdy umilkły emocje związane z odwołaniem Budzanowskiego okazało się, że nie był on taki zły, bo blokował inwestycje Rosjan w Azoty.

Tymczasem dla mnie wcale nie jest jasne,że Rosjanie nie powinni kupić Azotów. Oczywiście w grę wchodzi sprzedanie części Azotów, a nie całych, z powodów monopolistycznych i bezpieczeństwa państwa.
Otóż uważam, że z Rosjanami należało podjąć rozmowy na temat Azotów i zaproponować im zakład w Policach (i być może w Kędzierzynie – Koźlu).
Nie widzę przeszkód, żeby mający polski kapitał połączone zakłady w Tarnowie, Puławach i Kędzierzyniu– Kozle nie mogły konkurować z Policami mającymi rosyjski kapitał.
 
Dlaczego?
Dlatego, że Polska to nie samotna, suwerenna wyspa, jak chcątego niektórzy. Potrzebujemy każdej inwestycji, a każda rosyjska inwestycja na ziemiach odzyskanych, to nie tylko zwykła inwestycja, to też wzmocnienie naszego bezpieczeństwa strategicznego.
 
Tym bardziej, że Rosjanom ten zakład służyły jako poligon doświadczalny przed dalszą ekspansją. Wcześniej czy później Rosjanie wejdą na europejski rynek ciężkiej chemii. Nie widzę powodów, żeby nie mogli, to zrobić z pośrednictwem naszych,  polskich zakładów.
Rosjanie jak będą chcieli, to wejdą do Europy jak nie polskim to niemieckim oknem. Wprawdzie zapłacą więcej, ale i tak kupią interesujący ich zakład.
A Niemcy nie będą wtedy ubolewać, że stracili suwerenność. Wprost przeciwnie, ucieszą się, że pozyskali inwestora. A mądry Polak po szkodzie, będzie mówił o nowym porozumieniu Ribbentrop – Mołotow.
Tylko kogo to będzie wina?
 
Umieszczenie rosyjskich inwestycji na ziemiach odzyskanych to jest wręcz polska racja stanu. Żeby nie było wątpliwości, bo niestety na salonie24 dominuje partyjne myślenie. Z strategicznego punktu widzenia Rosja jest, używając słownictwa zimnowojennego, naszym głównym przeciwnikiem.
Nie znaczy to wcale, że nie ma jakiś obszarów i współpraca z nią nie jest możliwa. Tym obszarem są ziemie odzyskane.
A rosyjskie inwestycje na tym obszarze wzmocnią nasz potencjał gospodarczy w UE i naszą pozycję względem Niemiec, czyli naszego głównego dobroczyncę.
 
Za bezsensowny uważam argument, że inwestycja w Azoty jeszcze bardziej uzależnił nas od Rosjan. Przecież dostawą gazu do zakładow azotowych zajmuje się PGNIG, a nie Gazprom. Nie od dziś wiadomo, że najwięcej kasy zabiera pośrednik, a pośrednikiem między rosyjskim Gazpromem, a polskimi zakładami rosyjskiego koncernu Acron  byłby polski PGNIG.
Jeśli Rosjanie na granicy z Białorusią zażyczą sobie 500 $ za metr sześciennych gazu, to taką stawkę obarczoną dodatkowo prowizją zaproponuje Azotom PGNIG.
Zatem czy w rosyjskim interesie jest utrzymywanie wysokiej ( najwyższej w Europie ) stawki za gaz? Rosyjskie Azoty mogłyby oczywiście szukać altermatywnych pośredników, ale raczej dostarczanie gazu ciężarówkami zupełnie nie wchodzi w rachubę, przy tej ilości gazu, więc nie bardzo mają pole do popisu.
 
Nasi politycy wciąż bronią suwerenności w rozumieniu XIX wiecznym. Jak   można bronić takiej suwerenności jak już prawie wszystko zostało sprzedane w tym najważniejsze narzędzie w kreowaniu rozwoju jak banki.
 
Nasi politycy bronią suwerenności, a nie myślą jak bronić i kreować nowe miejsca pracy. Położenia mamy takie, a nie inne, że w miarę naszych możliwości musimy wygrywać Rosjan przeciw Niemcom i Niemcy przeciw Rosji.
Polska powinna zarabiać pieniądze na swoim położeniu, aby Polacy mogli znaleść pracę w Polsce, a nie wyjeżdżać za granicę. Politycy bronią suwerenności, a niedługo w kraju zostanie tylko budżetowka i politycy. Cała reszta oleje ten kraj. Rosjanie dysponują takim kapitałem, że żaden kraj na świecie nie jest w stanie racjonalnie opierać im się.
 
Po co Rosjanom akurat Azoty?
Według prawicowych strategów Rosjanie chcą kupić Azoty, aby uniezależnić Polskę. Oczywiście Polska jest pępkiem świata i wszystkie międzynarodowe gry toczą się w celu przejęcia strefy wpływów w Polsce.Otóż niestety tak nie jest.
 
Rosjanie chcą kupić odbiorców gazu. Rewolucja łupkowa spowodowała, że cena gazu w USA spadła do70-80 $. Za ten sam metr sześciennych Polacy płacą 500 $. Jeśli łupkowa rewolucja dotrze do Europy, to Rosja utraci odbiorców gazu. I co z tego, że zainwestowali sporo w budowę infrastruktury gazowej skoro wkrótce może się okazać, że Europa zachodnia będzie kupować gaz przez Ocean albo nad Wisłą.
Rosjanie póki mają kapitał muszą przejąć firmy, którym gaz jest potrzebny, aby odbierały ich gaz.Dzięki temu zamiast uzależniać się od cen surowców namiędzynarodowych giełdach będą mogli czerpać dochody z cieżkiej chemii. Rosjanie muszą poczynić inwestycje w dywersyfikację swoich dochodów i mniej uzależnić się od spadku ceny surowców. Aby to zrobić chcą inwestować w kolejny lańcuszek w międzynarodowym handlu gazem od procucenta do klienta.
Rosjanie potrzebują zbudować wzajemne powiązania kapitałowe między producentem surowca, a jego odbiorcą. Dzięki temu będą mogli zarabiać kasę nie tylko na sprzedaży gazu, ale na sprzedaży produktów chemiczmych.
A przewagę konkurencyjną na rynku chemicznym chcą uzyskać poprzez zapewnienie zakładom chemicznym tańszego surowca od konkurencji.
 
Nasi politycy lubują się w cytowaniu rożnych dokumentów, w których Rosjanie zapisali, że gaz ma im służyć jako narzędzie do odziaływania na sąsiadów i odbudowy imperium.
Tylko, że to jeszcze mało, żeby tak się stało. Rosjanie mogą sobie oddziaływać na sąsiadów, ale już niedługo nikt im gazu po 500 $ nie kupi. Chyba, że ich agenci znowu wykażą się oratorskimi umiejętnościami i wcisną nam drogi gaz.
 
Tylko, że jeśli w USA zdecydują się na eksport swojego gazu to Rosjanom ich nawet ich agenci nie pomogą. USA dysponują jeszcze większym kapitałem i ich wielki biznes gra równie agresywnie więc bardzo szybko odbiją europejskich klientów Gazpromowi. Gazprom już do tego starcia się przygotowuję
 
Najzabawniejsze w tym jest to, że najgłośniej przeciw Rosjanom krzyczą ci sami co krzyczeli przeciw gazociągowi North Stream. Wtedy używali dokładnie tych samych argumentów jak teraz przeciw Rosjanom w Azotach.
 
Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni żeby podejrzewać, że historia się powtórzy. Politycy obronią suwerenność, a Polacy zapłacą najdrożej i zostaną bez pracy.
 
Ważne, że nasi amerykańscy agenci wpływu wykonali swoje zadanie. USA nie chcą dopuscić do współpracy euroazjatyckiej. Tymczasem Niemcy choć mają u siebie amerykańskie wojska jakoś się tym nie przejmują, tylko robią biznes z Rosjanami. A niemieccy agenci robią wszystko, żeby Rosjanie nie zainwestowali w Polsce, tylko w Niemczech. I tym oto sposobem dwie główne partie w tym jednym są zgodne.
martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka