W Londynie w Ognisku Polskim na South Kensington gościliśmy prof. Marka Chodakiewicza.
Pomimo tego, że tylko na samym facebooku uczestniczenie w spotkaniu zadeklarowało ok 60 osób to w spotkaniu uczestniczyło mniej wiecej tyle właśnie osób.
Mimo tego spotkanie było owocne. Profesor w ponad godzinnym wykładzie przybliżył, jak sam je nazwał sekty, których jest badaczem . Ale myliłby się ten który spodziewał się sekt religijnych. Jako sekty profesor nazwał różne nazwane ideologie który właściwie sprowadzały się do tego samego czyli ataku na własność prywatną i emancypacja kobiet. Na charakterystykę prawicy poświęcił kilka ostatnich minut, co nie pozostało nie zauważone przez moderatora spotkania.
Po wykładzie był czas na pytania publiczności. I jak można się było spodziewać temperatura spotkania znacznie wzrosła.
Do najciekawszych wypowiedzi profesora należy przytoczyć informację, że jego zdaniem sprawa katastrofy smoleńskiej jest do wyjaśnienia, a potrzebna jest tylko polityczna wola. Jak przyznał sam był w Smoleńsku i wie, że strona Polska przekazała wszystkie dane na temat lotu itp. stronie amerykańskiej. Więc nawet jeśli w Polsce ktoś próbuje kroczyć ze śledztwem, to wszystkie dane są w USA i jeśli tylko nadejdą sprzyjające okoliczności, to jest mozliwośc uzyskania tych danych z powrotem. Sam nawet przyznał, że był świadkiem takiego przekazywania stronie amerykańskiej danych ( gigabajtów).
Pomimo dociekliwy pytań nie chciał powiedzieć czego dokładnie te dane dotyczyły.
Nie zmienia to jednak krytycznego podejscia profesora do polityki prowadzonej przez Kaczyńskiego.
Otóż, o ile informacje na temat smoleńska przyjęto na sali pozytywnie, (w większości sala była nastawiona proPiSowsko), o tyle pomysł profesora aby Kaczyński z pozycji siły, a więc po wygraniu wyborów, ogłosił rozejm w polityce wewnętrznej, nie spotkała się z aprobata na sali. Oczywiście ten pomysł również spotkał się z pytaniami na czym dokładnie ten rozejm miałby polegać, bo na sali chętnych do rozejmu brakowało.
Ciekawym wspomnieniem jakim podzielił się profesor, było jego spotkanie z Lechem Wałęsą. Otóż jak podaje profesor w momencie podawania sobie ręki Wałęsą był w ogóle zwrócony w inną stronę. Profesor wspomniał że jednak jego wychowano według inny zasad.
Po co to przytoczył? Otóż sprawa dotyczyła podziału lewica prawica. Zdaniem kryteriów stosowanych przez profesora prawicy prawie w Polsce nie ma. Ale to nie zraża profesora, bowiem jego model jest modelem naukowym, a więc czystym, teoretycznym i nie występującym w świecie. Zatem profesor nie ukrywał raczej antypatii dla PiS, jednak zaznaczał, że wybiera się z tego co jest. A więc wybiera się najbliższą swoim poglądom formację i pomimo braku sympatii głosował na Wałęsę, a nie na Kwasniewskiego w 1995 r. Choć jak przyznał, wielu jego znajomych wybrało tego drugiego, aby odsunąć nieudolnego Wałęsę.
Innym ciekawym pomysłem niestety, choc nie spotkał się z aprobatą publiczności, był pomysł wybudowania przez Polskę broni jądrowej. Zdaniem profesora tylko ona pozwoli na całkowite uniezależnienie się od Sowietów. Odpowiadając na pytaniami jak to dokładnie zrobić i jak rozwiązać problem z przenoszeniem tej broni profesor odwołał się do ’39 r i przypomniał, że zgłosiło się wtedy ok. 4000 ochotników na samobójców. Zatem dziś po kupienniu technologii od Francuzów i przekonywaniu ich jak wspaniałą technologią do celów pokojowych dysponują nasi ochotnicy mogliby przedostać się na terytorium wroga (Rosji) i w razie czego zdetonować ładunek jądrowy.
Profesor był przekonany że nawet jeśli 2-3 na 100 się uda to będzie to sukces. Oczywiście przed zdetonowaniem należało by Rosję poinformować, że czymś takim dysponujemy, bowiem jak zaznaczył proresor, to broń jądrową była gwarantem pokoju w Europie po drugiej wojnie światowej.
Przynam się, że podczas studiów miałem podobne pomysły. Otóż podczas dyskusji z jednym kolegą stwierdziłem, że Polski dysponującej 100 takimi osobami jak ja, nikt nie będzie w stanie pokonać. Wtedy zafascynowany przeczytanie wspomnień jednego z dyplomatów II. RP, który stwierdził, że podczas ucieczki poznał młodego lekarza, który przekonywał go że Polacy mogą podtruć zbiorniki z wodą pitną na terenie Rzeszy, stwierdził że nasz naród nie zginie. Więc zafascynowany tym wspomnieniem również przytoczyłem koledze podobny pomysł, gdy ten stwierdził, że Polacy nie powinni za bardzo podskakiwać bo nas Ruscy powybijają. Otóż, przekonałem go że mając 100 takich jak ja, którzy przedostają się na teren wroga i tam zatrują wodę pitną zmusmyi Rosję do wycofania się z Polski.
Podsumowując spotkanie wraz z jego trwaniem moja sympatia do poglądów profesora wzrastała. Od pierwszych chwili gdzie dość sceptycznie odnosiłem się do poglądów profesora, który własność prywatną traktował jak dogmat. Trudno mi bowiem się zgodzić, że aferzysci którzy dorobili się pieniędzy na przekretach, które teraz pewnie trudno będzie udowodnić, mają zachować majątki. Zatem od sceptyczniego odnoszenia się do poglądów profesora wykład zakończył się na zbieżnych z moimi pomysłami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)