W poprzednich latach z zebranej na WOŚP sumy ok 60 mln zł 34 mln przeznaczono na zakup sprzetu.Sprzętu dodajmy potrzebnego ale....
Nasuwa się następująca refleksja.
Budżet NFZ to 67 mld zł i na ogólnie nazwaną pozycję „zaopatrzenie w wyroby medyczne i ich naprawa” przeznaczone jest 835 mln zł.
I nikt z tego nie robi ogólnokrajowego festiwalu. A kasa jest prawie 30-krotnie większa niż kasa Owsiaka. Czy my z takim entuzjazmem śledzimy kolejne zakupy sprzęty przez NFZ? Może powinnismy, bo to tak samo jak WOŚP, nasza kasa.
Koszty administracyjne NFZ to 700 mln przy czym pensje stanowią niecałą połowę tej kwoty. Fundacja Owsiaka to dobrze prosperujące przedsiębiorstwo bazujące na dobrowolnych datkach obywateli i pracy wolontariuszy. NFZ bazuje na naszych podatkach i pracy swoich pracowników, przy czym średnia pensja wynosi 5 tys zł.
Mnie nasuwa się pytanie czy my podatnicy nie dublujemy zadań? Czy WOŚP nie realizuje zadań NFZ, a zatem my podatnicy ponosimy podwójne koszty funkcjonowania administracji. Raz WOŚP, gdzie Owsiak i cała jego ekipa pracuje i pobiera pensję przez cały rok z pieniedzy zebranych w tym jednym dniu. Z drugiej strony mamy cały aparat NFZ utrzymywany z naszych podatków, czyli datków tyle że obligatoryjnych.
Owsiak zgodnie z prawem zbiera kasę wykorzystuje entuzjazm młodych ludzi, którzy za darmo stoją na mrozie i zbierają pieniądze. Jak każda administracja, z tych pieniędzy zebranych przez młodych ludzi, WOŚP najpierw przeznacza pieniądze na siebie, a dopiero potem zastanawia się jak wydać resztę.
Tylko po co my płacimy podatki z roku na rok coraz większe, a pieniędzy na służbę zdrowia wciąż nie ma i nie ma?
Jeśli płacimy podatki, z których tylko część jest efektywnie wykorzystywanych na służbę zdrowia, a potem jeszcze w ramach narodowej zrzutki pieniędzy znowu płacimy na „administracje” Owsiaka, który powiela to, co państwo i NFZ powinien robić, to warto zadać pytanie o efektywność takich działań.
Mnie to doprawdy zastanawia, że Polacy z takim entuzjazmem angażują się w WOŚP, śledzą jej zbiórkę pieniędzy i potem interesują się jaki sprzęt jest kupowany. Trochę mniej śledzą koszty jakie ma WOŚP. A z drugiej strony w ogóle nie interesują się na co idą pieniądze z NFZ na zakup sprzętu. Z pieniędzy pochodzących z ich kieszeni.
Cała ta WOŚP to oczywiście żerowanie na pożytecznych idiotach i ludziach dobrej woli, którzy z potrzeby serca chcą nieść pomoc innym. Dla innej części społeczeństwa jest to jest okazja żeby zamanifestować swoje przekonania antykościelne, i udowodnić, że świecka WOŚP jest lepsza niż Caritas.
I znowu przez kilka dni mamy debat o słuszności WOŚP. Szkoda, że w tej debacie górę biorą emocje, a nie porusza się właśnie innych tematów. Jak na przykład zaangażowanie ludzi w inne sprawy, w publiczną kontrolę nad instytucjami państwowymi, czy nasze podatki są właściwie i efektywne wydawane.
Może właśnie o to w tym chodzi? Żeby znów obok gender budować inne tematy, zastępcze, a nie dyskutować o OFE. Pewnie część ludzi, dzięki WOŚP, uspokoi swoje sumienie, że coś zrobili dla innych i swoich bliźnich, bo raz do roku oddało pieniądze do puszki, albo stało na mrozie.
A warto zadać pytanie co zrobili przez cały rok dla Polski? A nie tylko przez jeden dzień. Czy interesowali się istotnymi dla kraju sprawami, czy dobrowolnie i bezinteresowanie coś zrobili np. poszli na marsz czy podpisali się pod jakąś inicjatywą społeczną?



Komentarze
Pokaż komentarze (13)