111 obserwujących
372 notki
1436k odsłon
  9545   0

MACIEREWICZ NA CELOWNIKU

 

Ostatnie wydarzenia, chodzi głównie o zadziwiającą woltę mecenasa Rogalskiego, wyraźnie pokazują, że ci, którzy czują się najbardziej obciążeni w stosunku do ofiar tragedii 10 kwietnia 2010 roku, a jestem pewna, że wbrew słowom i gestom, w głębi duszy tak się właśnie czują, zaczynają szukać przysłowiowego kija, by uderzyć w tego, który od trzech lat odbiera im spokojny sen. Mówiąc o ludziach obciążonych wobec ofiar bynajmniej nie mam tu na myśli samego mecenasa, nie pełniącego w chwili katastrofy żadnych funkcji, które stawiałyby go w gronie osób ustawowo, czy politycznie odpowiedzialnych za, co najmniej, zaniedbania przed i po tym dramacie. Mecenas wydaje się być właśnie tym przysłowiowym kijem, którym od dwóch dni zaczęto wywijać we wszystkich mediach.

Głównym motywem ostatnich działań mecenasa ma być jego nawrócenie na jedyną, akceptowalną przez salony III RP religię smoleńską, której kapłani i wyznawcy uwierzyli bez szkiełka i oka, zdając się jedynie na czucie i wiarę, co jest chyba ewenementem na skalę światową, jeśli chodzi o dziedzinę badania katastrof lotniczych.

Były pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w poniedziałkowym wywiadzie dla Rzeczpospolitej, rozpoczynając swoje medialne tournee wyrecytował swoiste wyznanie wiary, twierdząc, iż nie wierzy w zamach, a wszyscy odpowiedzialni za katastrofę zginęli na pokładzie TU 154 M. Było to chyba najmocniejsze, od czasów słynnej konferencji Anodiny z 12 stycznia 2011 r., obarczenie winą załogi samolotu. Jednak wydaje się, że głównym celem ataku stał się przewodniczący smoleńskiego Zespołu Parlamentarnego Antoni Macierewicz. Według Rogalskiego szef ZP manipuluje ludźmi, zaś jedną z ofiar Antoniego O Strasznych Oczach (made by Seawolf) jest on sam. Nie dość tego, według Rogalskiego, Macierewicz żongluje faktami, dobierając je do swojej zamachowej teorii, która, jak przekonuje zbuntowany mecenas, nie ma żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.

Co tak zdenerwowało mecenasa Rogalskiego, powodując jego woltę? Otóż najbardziej rozsierdziły go  dwa wybuchy i działalność ministra Macierewicza, który, co widzą chyba nawet jego najzagorzalsi wrogowie, z godną podziwu determinacją od trzech lat nie odpuszcza sprawy Smoleńska, analizując każdy jej aspekt i angażując wiele osób, będących specjalistami w różnych dziedzinach. Trzeba dodać na marginesie, że prace i w ogóle działalność ZP, jest fenomenem na skalę światową, który pokazuje siłę drzemiąca w Polakach, nawet tych mieszkających od wielu lat za granicą. Motywem działań naukowców i ekspertów  związanych z ZP nie jest chęć kariery, czy sute, rządowe pensje, ale wyłącznie pobudki ideowe, pragnienie wyjaśnienia śmierci polskiego Prezydenta i osób, które z nim zginęły, czego raczej próżno szukać po drugiej stronie.

Ich działania doskonale wpisują się w słowa J. Piłsudskiego, że „w sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze źródłem patriotyzmu”.

Pan Rogalski twierdzi, że oficjalne dane i znane mu dokumenty przeczą hipotezie zamachu. Tymczasem w najnowszym raporcie ZP pt. „Stan badań”, autorzy napisali:

Zespół przedstawił spójną hipotezę najbardziej prawdopodobnego przebiegu tragicznych wydarzeń. Hipoteza ta została oparta, poza materiałami pochodzącymi   z raportów MAK i KBWL LP, na źródłach nieuwzględnionych przez komisje rządowe i na badaniach własnych. Należy tu wymienić przede wszystkim dane z systemów TAWS i FMS pochodzące z badań wykonanych w Redmont w USA, gdzie te urządzenia nawigacyjne zostały wyprodukowane, a po katastrofie zbadane. Istotne znaczenie miały zobrazowania pochodzące z dostarczonych ZP przez firmę Small Gis zdjęć satelitarnych, których analizę wykonali  niezależni badacze. Szczególne znaczenie miała rekonstrukcja TU 154 M dokonana na podstawie zgromadzonych tysięcy zdjęć z pierwszych godzin po katastrofie, a także analizy zapisów skrzynki parametrów lotu produkcji ATM i ekspertyzy wykonanej przez tę firmę.

Stanowisko Zespołu Parlamentarnego w sprawie katastrofy smoleńskiej często przedstawia się jako „hipotezę dwóch wybuchów”. Rzeczywiście uważamy, że najprawdopodobniejszą przyczyną katastrofy była destrukcja samolotu TU 154 M zapoczątkowana eksplozją, dokonaną przez osoby trzecie. Nie przesądzamy jednak, co do szczegółów tych wydarzeń, liczby i miejsca tych eksplozji, a także wszystkich jej skutków. Nie znamy jeszcze rodzaju materiału wybuchowego, sposobu jego użycia i sprawców tych działań. Analizy Grzegorza Szuladzińskiego i profesora Jana Obrębskiego wskazują na dwie eksplozje. Jednak ciągła praca na dostępnych i nowo ujawnianych dokumentach, wyniki kolejnych analiz i symulacji spowodowały niezbędne modyfikacje samej hipotezy, nie naruszając przy tym jej głównego elementu, wskazującego na eksplozję, jako przyczynę katastrofy.

Lubię to! Skomentuj245 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale