Michał Boni przyznał się do podpisania deklaracji o współpracy z SB. Padło wielkie zdziwienie w świecie polityki. Historię Boniego usłyszałem ok. 5 lat temu. W otwartej rozmowie. I co ciekawe z osobami kompletnie nie związanymi z 'władzą', 'ipeenem' itp. Boni miał romans, a SB go szantażowała.
Tyle w Faktach TVN. O osobie, z którą miał romans ani słowa. Wszak nie ujawniamy szczegółów obyczajowych. Acz informacja, że dziewczyna, z którą miał romans, była podstawioną agentką powinna, moim zdaniem, wypłynąć! Zwłaszcza, że ta, wówczas, dziewczyna funkcjonuje w naszej obecnej rzeczywistości medialnej jako primagwiazda "dziennikarstwa".
Michał Boni pewnie jest fajnym człowiekiem. Może nawet jest fachowcem. Bardzo dobrze, że publicznie się przyznał. Aaale... :)
Przyznaje się po wielu latach. Przyznaje się po tym, jak ma zostać ministrem. PO jest w gazie po wygranych wyborach i może wizja "rycerskiego" przyznania się Michała Boniego jest jednak trochę mniej rycerska.
-Michał chciałbym, żebyś został ministrem -zagaja Tusk.
-No ale przecież wiesz, że oni wiedzą i to wyciągną- zauważa błyskotliwie Boni, świadomy faktu, że przez 2 lata rządził PiS, bardzo chamsko atakowany i, że co jak co, ale takiego śmierdziela to NA PEWNO platformie wyciągną.
-Stary, nie przejmuj się. Jest rozwiązanie. Przyznaj się. Mówię Ci, że to przejdzie. Gowin powie, że to było pokazanie charakteru, TVN zrobi wywiad z Wujcem i będzie ok.
-No nie wiem..." waha się Boni.
-Słuchaj tym razem tego nie spierdolimy. Będzie tak jak kiedyś, tylko, że O WIELE LEPIEJ.
I Boni został bez argumentów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)